Gamedile.pl

Pierwsze wrażenia z gry w Pillars of Eternity

Zobacz polecaną grę
Pomimo zebrania przez Obsidian Entertainment czołówki speców od tworzenia gier RPG, a także otrzymania kredytu zaufania od ponad 70 tysięcy użytkowników Kickstartera debiut Pillars of Eternity wcale nie musiał okazać się ważną datą dla fanów klasycznych gier fabularnych...

Mamy wiele możliwości uczestniczenia w walce.


Nie musiał, ale okazał się! Aby nie skłamać, przyznam że już na ekranie wczytywania wiedziałem, że nie mogli tego schrzanić i zabawa nie zakończy się na jednym wieczorze wyrwanym z życia. Moje obcowanie z grą zaczęło się od stworzenia swojego alter ego. Historia naszego bohatera prowadzona jest ciekawie i konsekwentnie. Po bardzo dramatycznym początku okazuje się, że jesteśmy Widzącym, kimś kto potrafi dostrzegać, a nawet rozmawiać z duszami. Twórcy nie wahali się podejmować trudnych tematów, świat w którym lądujemy aż uderza nas swoją degeneracją. Już pierwsza napotkana osada nie raczy nas wytchnieniem i odpoczynkiem po ciężkiej, pełnej niebezpieczeństw podróży. Wita nas za to ogromne drzewo, na którym zawiśli wszyscy, którzy w jakiś sposób narazili się lokalnemu władcy. Słyszymy o mordach, profanacjach, burzeniu świątyń i dzieciach rodzących się bez dusz. Jest ponuro, momentami przytłaczająco ? jest naprawdę dobrze. Fabuła jest dojrzała i trzyma poziom.

Nie liczyłbym na niski poziom trudności. Szczególnie na początku, gdy byle niedźwiedź może załatwić nas dwoma ciosami. W walce zastosowano zresztą aktywną pauzę, system znany z Baldur's Gate i Icewind Dale. Fanów zarządzania ucieszy możliwość prowadzenia własnej warowni. Motyw pojawił się już dawno we wspomnianych Wrotach Baldura, lecz tutaj został znacznie rozbudowany. Teraz mamy możliwość przyjmowania gości, odbudowy budynków, przyjmowania misji i najmowania najemników do obrony.

Choć zupełnie uniknięcie walki w grę raczej nie wejdzie, wiele konfliktów będziemy mogli po prostu przegadać dysponując odpowiednimi umiejętnościami. Od tego jak postępujemy zależy nasza reputacja, a wieść pośród ludzi niesie się bardzo szybko. Czy więc posługujemy się zręczną dyplomacją czy topornym zastraszaniem, miejmy na uwadze, że konsekwencje nas nie ominą.

Okno ekwipunku - bardzo podobne do Baldur's Gate.


Interfejs jest rozsądny i wygodny. Popieram rozwiązanie z Wasteland 2, gdzie po kliknięciu na loot automatycznie wyświetlają się wszystkie najbliższe przedmioty. Za to dodatkowe miejsce na wyposażenie w postaci schowka umożliwiającego chomikowanie nadmiaru rzeczy poza ekwipunkiem, wydaje mi się rozwiązaniem zbyt wiele ułatwiającym. Kuleje nieco strona wizualna. Urzekły mnie co prawda lokacje, w których czuć ducha klasycznych RPGów, ale modele postaci mogłyby wyglądać lepiej. Fajerwerków może nie ma, ale pamiętajmy, że to tytuł z Kickstartera.

Wielkie nazwiska jak na razie wywiązują się z obietnic. Prognozowana ocena: 9!

Przeczytaj także...