Pierwsze wrażenia z gry w Shadow Tactics: Blades of the Shogun - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Gamedile.pl

Pierwsze wrażenia z gry w Shadow Tactics: Blades of the Shogun

Zobacz polecaną grę
Spokojnie, do zabawy w Ostrza Szoguna nie jest wymagana znajomość Sztuki Wojny Sun Tzu - jeśli za to graliście w takie gry jak Commandos, Desperados albo chociaż w Robin Hood: Legenda Sherwood to powinniście poczuć się jak w domu. Ujawnione niedawno demo pozwala ograć jedną misję, na drugą natomiast nakłada limit 10 minut zabawy.

Pierwsza zabrała mnie do zamku w oblężonej Osace i pełniła raczej rolę szkoleniowej. Ogrywany przeze mnie shinobi Hayato sprawiał wrażenie najbardziej uniwersalnego bohatera. Nasunął mi zresztą skojarzenia z Cooperem z Desperados, nie tylko przez korzystanie z shurikena jak żywo przypominające rzucanie nożem kowboja. Niczym Rikimaru z Tenchu, dzięki hakowi z liną może on dostawać się na dachy budynków i z nich obserwować przeciwników oraz atakować z zaskoczenia. To dobrze zbalansowana postać, która - nawet wykryta - nie zginie w pierwszym starciu.

W Osace mogłem też posłużyć się zdolnościami samuraja Mugena, który jest odpowiednikiem Zielonego Beretu z Commandos. To silny, choć mało mobilny wojownik. Robi dużą przewagę mając umiejętność, która pozwala mu zrobić ser szwajcarski z kilku stojących blisko siebie wrogów. Do tego potrafi nosić dwa ciała naraz, co również jest sporym ułatwieniem.



Pozostałych bohaterów poznałem w bardzo małym stopniu - snajper klasycznie eliminuje cele z dystansu, a młoda traperka głównie wabi wrogów, wprowadzając ich w zastawione przez siebie sidła.

Do gustu przypadł mi Tryb Cienia, w którym możemy określić zadania członków grupy i odwlec je w czasie, by następnie wykonać jeden doskonale skoordynowany plan. Naprawdę pozwala to na wiele, wygląda efektownie i jest bardzo efektywne. Marzyłem o aktywnej pauzie, ale jest to zdecydowanie lepsze rozwiązanie.

Ciężko mi przewidzieć, czy Shadow Tactics odniesie sukces. Ograny przeze mnie fragment zostawił po sobie jednak bardzo pozytywne wrażenie. Na rynku niewiele jest teraz takich tytułów. Widać już, że misje będą stanowiły wyzwanie, twórcy zadbali o wiele elementów interaktywnych. Co powiecie na przykład na przestrzelenie utrzymującego belkę sznura, który upadnie na trzech niczego się niespodziewających wartowników? Mnie się podoba. Mam tylko pewne obawy co do linii fabularnej, która na razie nie zdołała mnie porwać. Nie wiem też, jak rozwinie się kwestia balansu postaci. Hayato czy Mugen to z pewnością przydatni bohaterowie, ale Yuki mniej mnie przekonała, a snajpera Takumy prawie niedane mi było poznać.

Jestem pozytywnej myśli, choć na razie moja przewidywana ocena to 7/10.

Przeczytaj także...