Gamedile.pl

Podsumowanie roku 2017

Zobacz polecaną grę
Rok 2017 chyli się ku końcowi, czas rozliczyć go z dokonań. Dzięki temu artykułowi będziecie mieli okazję przypomnieć sobie jego najważniejsze momenty. Dla ułatwienia, jak i pewnego posegregowania faktów, podzieliłem wywód na technologię, dokonania naszych rodaków, najlepsze i najgorsze gry roku oraz najlepiej rokujące na 2018.

Miłej lektury!

Technologia



SONY



Japoński gigant w tym roku nowej konsoli nie wydał. Choć dużo plotkowano na temat Playstation 5, czas tego sprzętu jeszcze nie nadszedł. Skończyła się za to pewna era - należąca do siódmej generacji PS3 zniknęła z taśm produkcyjnych w Kraju Kwitnącej Wiśni. Do 2017 roku nadal produkowane były wersje z dyskiem o pojemności 500 GB.

Sony postanowiło za to znaleźć nowe sposoby urozmaicenia zabawy graczom. Przede wszystkim bardziej spopularyzowane zostały gogle VR, co zawdzięczać możemy dobrym cenom tego sprzętu. Teraz niemal każdy przykładowy Nowak czy Kowalski mogą już postawić je na swojej półce. Totalną imersję mogliśmy przeżyć m.in. dzięki Resident Evil VII, nie brakło również wyścigów (DriveClub VR, Gran Turismo Sport) oraz strzelania z pistoletu VR (Farpoint). Możemy chyba śmiało zaryzykować stwierdzenie, że jest to w tym momencie jedyne godne uwagi wykorzystanie kamery V2, bo ruchowych gier poza Just Dance jest jak na lekarstwo…



Szansę na ich zastąpienie podczas domowych imprez ma jednak PlayLink. To nowy system zabawy dla wielu graczu, który łączy PS4 z naszymi smartfonami. Potrzebujemy jedynie Wi-Fi oraz specjalnej aplikacji. Produkcji na razie nie jest wiele, ale już na pewno znalazła się alternatywa dla sylwestrowej zabawy z Tomb Raiderem. Mamy tu m.in. Ukryty Plan, w którym przegłosowujemy dalsze losy bohaterów i wypełniamy cele własne lub grupowe, ale też quiz Wiedza to potęga czy śpiewanie w Singstar Celebration.

NINTENDO



Twórcy wąsatego Mario zdecydowanie nie mają powodów do narzekań, bo ich konsola Switch wdarła się przebojem na rynek. Co ciekawe, nie ma ona technicznych możliwości konkurowania z Sony czy (tym bardziej) Microsoftem, ale siła sprzętu leży w czymś innym. Przede wszystkim Switch to konsola mobilna - możemy bawić się z nią w domu przed telewizorem, jak i zabrać ją do parku czy autobusu. Urządzenie może wytrzymać do 3 godzin użytkowania bez konieczności podłączenia do prądu.



Do tego dodajmy możliwość zagrania mobilnie w takie gry, jak Doom, Fifa 18 czy Skyrim lub systemsellery w postaci Super Mario Odyssey i jednej z najlepszych produkcji tego roku - The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Zresztą, ilość pozycji dostępnych dla użytkowników przekroczyła już 400. Switch oferuje też „kanapową” zabawę wieloosobową, model coraz rzadszy wśród usług Sony i Microsoftu, a także multiplatformowość. Szkoda tylko, że bez dodatkowej karty SD raczej za dużo nie pogramy. Pojemność pamięci Switcha to marne 32 GB, przy czym część zajmuje system.

Nintendo wypuściło również na rynek nowego SNESa, który - podobnie jak NES z zeszłego roku - bardzo dobrze się sprzedał. Nie obyło się jednak w Polsce bez kontrowersji związanych z tym sprzętem. Polskie sklepy mocno przejechały się na cenie SNESa. Oferowały bowiem preordery za ok. 400 zł, sugerując się ceną przewidzianą na rynek europejski. Tymczasem dystrybutor zaskoczył wszystkich i znacznie ją podwyższył. Sklepy zmuszone zostały do wysłania zainteresowanym wiadomości, w którym proponowały z reguły dwie opcje: zakup po nowej cenie lub rezygnację. Niezwykle fair zachował się tutaj Powerplay, który zrealizował pierwsze zamówienia bez żadnych zmian.

MICROSOFT



Ostatni, ale zdecydowanie nie najgorsi. Amerykanie w tym roku postanowili powalczyć o wszystko - wypuścili więc na rynek nową konsolę. Xbox One X to faktycznie nie byle jaka gratka, bo w pudle zamknięty mamy 8-rdzeniowy procesor taktowany zegarem 2,3 GHz i procesor graficzny o wydajności 6 teraflopów. Oprócz tego jeszcze pamięć o przepustowości 326 GB/s (zapewnia szybsze ładowanie gier), wsparcie dla prawdziwej rozdzielczości 4K Ultra HD, obsługa Dolby Atmos i DTS:X. W dodatku wyszedł w limitowanej edycji Project Scorpio.



Jest co wymieniać i czym się zachwycać, co jednak te liczby oznaczają dla nas? Przede wszystkim to, że gry wyglądają znacznie lepiej niż na jakiejkolwiek innej konsoli, a przy tym Xbox One X znakomicie sprawdzi się również w roli kina domowego. Microsoft mocno zbliżył się tym samym do komputerów. Musimy pamiętać jednak o tym, że choć nowa konsola przeskoczyła swoje poprzedniczki oraz PS4 Pro, to nadal należy do ósmej generacji. Nie jest to więc nadal rewolucja, a raczej ewolucja.

Poza Xbox One X, Microsoft zdecydował się ukręcić łeb jednemu ze swoich urządzeń. Chodzi oczywiści o Kinect, który oficjalnie przestał być wspierany oraz produkowany. Zapowiadało się na to już wcześniej, przecież Amerykanie w Xbox One S nie zamieścili nawet stosownego wejścia i do sensora trzeba było dokupować dosyć drogi adapter.

Problemem były również gry. O ile na Xbox 360 wyszło ich całkiem sporo, to już na One nie było w czym wybierać. Pocieszającym jest jednak fakt, że technologia nie poszła w las, została wykorzystana np. przy okazji prac nad HoloLens.

Polacy w akcji



Rok 2017 był dla nas, Polaków, bardzo dobry pod wieloma względami. Sukcesy osiągali nie tylko nasi sportowcy (5. Miejsce w rankingu FIFA reprezentacji w piłce nożnej), ale również twórcy gier. Kilka z ich produkcji sobie teraz przypomnimy.

Na początek pixelowy Beat Cop, produkcja oblana sosem z lat 70-tych i 80-tych, esencją tych wszystkich Policjantów z Miami i Magnum. Choć gra okazała się krótka, została dobrze przyjęta, a mi w pamięć zapadł przede wszystkim wydany na kasecie magnetofonowej soundtrack oraz dorzucany do zamówień przedpremierowych kaseciak. Fajnie.

Ciekawie wypadł Get Even od The Farm 51. Deweloperzy zaoferowali nam tutaj mieszankę FPSa oraz gry przygodowej. Nie zabrakło strzelania, badania śladów telefonem oraz mrocznego klimatu rodem z dreszczowca. Szkoda tylko, że wykorzystanie techniki fotogramerii jakoś niespecjalnie zrobiło na mnie wrażenie, a twórcy wiele o tym mówili.



Urzekł mnie za to cyberpunkowy Observer - może z powodu zakontraktowania do roli głównej Rutgera Hauera albo dlatego, że pozycję ogrywałem po seansie Blade Runnera 2049. To już nieistotne. Okazuje się, że Kraków z przyszłości da się przekonująco pokazać, korzystając zarówno z polskich, jak i zagranicznych realiów. Plus za niezły motyw z badaniem wspomnień oraz za cały gameplay.

Co jeszcze warte było uwagi? Na przykład oficjalna premiera Gwinta, zręcznościówka z jajem Serial Cleaner (coś dla fanów zacierania śladów na miejscach zbrodni), dynamiczna strzelanka top-down Ruiner, polski (ale jakby japoński) RPG Regalia: Of Men and Monarch czy wreszcie Seven: The Days Long Gone. Ostatni tytuł to całkiem ambitna próba przeniesienia gameplayowych niuansów z Assassin’s Creed do skradankowego role-playa. Gdyby pominąć średnią pracę kamery, byłoby lepiej.



Na koniec jeszcze słów kilka o GOG.com. Polska platforma sprzedażowa wreszcie otworzyła się na rodzimy rynek i zyskała nasz język. Wraz z nim pojawiło się rozbudowane wsparcie, ułatwienia w płatnościach czy gry pokroju Sołtysa, czy Crime Cities. GOG zrobił z tej okazji konferencję w Forcie Sokolnickim w Warszawie, na której mieliśmy przyjemność być (i popijając różne trunki maltretować Elexa oraz Cupheada).

Niewypały 2017 roku



Zawodów nie brakowało, to jest pewne. Więcej spodziewałem się przede wszystkim po produkcjach AAA, ale i te mniejsze potrafiły bardzo negatywnie zaskoczyć. Lista mogła być zapewne większa, ja jednak postanowiłem wytypować kilka największych zawodów, jakie mnie spotkały.

Mass Effect: Andromeda



Gra-porażka - i to pod wieloma względami. Elektronicy włożyli masę pieniędzy w reklamę, podjudzali graczy na każdym kroku, budowali otoczkę tajemnicy i wszystko poszło na marne. Przede wszystkim dlatego, że w nasze ręce trafił produkt niedopracowany, mający wiele za uszami. Andromeda przerażała koszmarnymi, groteskowymi ruchami bohaterów i beznadziejnymi animacjami twarzy, które w dodatku wyglądały na napuchnięte.



Nie pomogła również fabuła, bo najciekawiej zapowiadająca się postać straciła życie już po 30 minutach od rozpoczęcia zabawy. I pomyśleć, że Electronic Arts miało czas na wpychanie graczom zdalnie sterowanego łazika z gry…

Elex



Mam do Piranha Bytes bardzo duży szacunek i zawsze przymykałem oko na ich dziwactwa. Grałem w Gothici, w Riseny, wyczekiwałem Elexa. Nie spodziewałem się jakiejś znakomitej grafiki ani niskiego poziomu trudności, za to niesamowitego klimatu oraz fabuły. Szczególnie, że Niemcy sięgnęli po postapokaliptyczny klimat, który wprost uwielbiam. Niestety, tym razem czegoś zabrakło.

Pojawili się bardzo mocni konkurenci. W Horizon Zero Dawn zobaczyłem już nietypowy świat postapo i porywającą historię, a frustrujące walki miałem w świetnym Niohu. Do Elexa nie było więc po co wracać. Szkoda, odniosłem wrażenie, iż piranie przestały się rozwijać. Może nadal mają pomysły, ambicje, ale już nie wychodzi, jak kiedyś. Przyjąłbym chętnie nawet jakąś pixelową grę od Niemców, byleby popracowali bardziej nad fabułą.

Sniper: Ghost Warrior 3



Oto i polski akcent w zestawieniu. Miała być odpowiedź na Far Cry, wyszło wielkie nic. CI Games wydało wielkie pieniądze na produkcję i promocję, ale recenzenci okazali się bezwzględni. Dostało się przestarzałej grafice, słabej fabule i niekończącym się ekranom ładowania. Twórcy przyznali, że wchodzenie w rewir AAA nie było dobrym pomysłem. Jednak ponoć Sniper: Ghost Warrior 3 obecnie sprzedaje się całkiem nieźle.

Micro Machines





Nadal ciężko mi uwierzyć, że Codemasters zdecydowało się wypuścić na rynek coś tak kiepskiego. Czekałem na tę grę, bo bardzo dobrze wspominam pierwsze Micro Machines - nie spodziewałem się jednak, że tak proste mechanizmy da się totalnie sponiewierać. W grze brakuje wszystkiego, jest mało trybów, dwóch graczy nie ma tu czego szukać, a i w sieci nie ma co robić. Ktoś jeszcze w to gra?

LawBreakers





To nie tak, że miałem wielkie oczekiwania wobec tej gry- prawdę mówiąc, jej los w ogóle mnie nie obszedł. Wszystko raczej przez Cliffa Bleszinskiego, głównego twórcę gry, który motał się w swoich wypowiedziach, zmieniał zdanie (gra miała być bezpłatna), obrażał („ten Xbox One XOXO czy jak mu tam”).

Red Dead Redemption 2



To nie żart. Jestem zły, że nie wyszło w tym roku… To tylko wierzchołek góry lodowej, jednak ten, który najbardziej zapamiętałem z tego roku. Kilku tytułów zabrakło, bo spodziewałem się ich klęski - Need for Speed: Payback, który zawalił przez mikropłatności. Albo nie wiele wnoszące Śródziemie: Cień Mordoru. A może Destiny 2? Przejdźmy już dalej.

Cudy, miody i orzeszki



Jak się okazuje, gier, które w roku 2017 nie zawiodły było całkiem sporo, a gracze mieli w czym przebierać. Szczególnie że produkcje były bardzo różnorodne. W tym roku mogliśmy pograć w Nier: Automata, Personę 5, Nioh, Assassin’s Creed: Origins, wracającego do II Wojny Światowej Call of Duty, walczące jak zwykle FIFĘ 18 i PES 2018 czy szałowo sprzedające się Super Mario Odyssey na Nintendo Switch. Ja zdecydowałem się przypomnieć kilka gier, które zostawiły największy ślad na rynku.

Horizon Zero Dawn





Exclusive na PS4 zapowiadał się nieźle, ale chyba nikt nie spodziewał się tak dopracowanej pozycji. Dzieło Guerilla Games okazało się strzałem w 10 i pozwoliło firmie wyjść z cienie swojej poprzedniej marki, czyli strzelanek Killzone. Przygoda Aloy została ambitnie i zaskakująco pokazana, urzekały piękne lokacje oraz wymagające taktycznego podejścia starcia.

The Legend of Zelda: Breath of the Wild





Kolejny exclusive w zestawieniu to nowa przygoda z Linkiem w roli głównej, zdecydowanie najciekawiej prezentująca się pozycja na Switcha, a przecież konkurencja wcale nie spała. Dawno już nie widziałem tak rozbudowanego i przemyślanego sandboxa, dającego tyleż frajdy co możliwości. To taki kolorowy, dopracowany Skyrim czy Wiedźmin od Nintendo.

Wolfenstein 2 : The New Colossus



Nie każdy może lubić groteskowy charakter nowej serii z Blazkowiczem, ale ciężko odmówić jej grywalności. Nowy Wolfenstein wciąga niesamowicie, jest dobrze zbalansowany i śmiało można stwierdzić, że to najlepszy shooter tego roku.

Cuphead





Artystyczna perełka, na której nasz admin Paweł niemal połamał sobie palce młócąc nieustannie te same levele o 3 w nocy dla oceny A+. Cuphead wygląda kapitalnie, jak żywcem wyjęty z bajek lat 20-tych, a przy tym zaskakuje grywalnością. Pomimo bardzo wysokiego, wręcz frustrującego już poziomu trudności, do tej produkcji chce się wracać po więcej. Ciepło Cupheda przyjęli zresztą nie tylko recenzenci, ale i sami gracze, a niech zaświadczy o tym ilość sprzedanych egzemplarzy, która przekroczyła dwa miliony. Gra stała się tak popularna, że jej podrabiany port można było znaleźć w sklepach iOS i Android.

Divinity: Original Sin II



Zdecydowanie najlepsze RPG tego roku, Larian wyprzedził o kilka długości wszystkich konkurentów, w tym bardzo dobrze zapowiadającego się Tormenta od inXile. Divinity to pokaz niesamowitych zdolności deweloperów, zarówno pod względem gameplayowym, jak i fabularnym.



Szczególną uwagę warto zwrócić na predefiniowanych bohaterów, stanowiących nie tylko potencjalnych towarzyszy, lecz również możliwych do wyboru protagonistów. Ich osadzenie w świecie jest bardzo mocne, a tło historyczne ciekawe, mogące stanowić wzór dla innych twórców.

Injustice 2



Superbohater, który zepchnął na dalszy plan Tekkena 7. NetherRealm tym razem zaskoczyło przede wszystkim nastawieniem na RPGowe elementy produkcji, drugi Injustice zaproponował graczom zyskiwanie poziomów postaci oraz zbieranie i wymianę ich elementów wyposażenia. Przy odrobinie cierpliwości można więc było zamienić Robina w Nightwinga, a Batmanowi przywdziać biały strój. Jeśli zaś chodzi o gameplay, to również przypadł mi do gustu bardziej niż ten z Tekkena. Przede wszystkim przez dłuższe walki, bo by pokonać przeciwnika w Injustice 2 trzeba zbić dwa paski życia.

Nadzieje na nowy rok



Uff, przyszła koleś na ostatni fragment tego „raportu”, czyli spojrzenie w przyszłość. Rok 2018 powitał nas kilka dni temu, a wraz z nim nadejść ma wiele produkcji. Kiedy na spokojnie przeglądałem zapowiedziane tytuły to stwierdziłem, że zdecydowanie jest czego wyczekiwać, choć co do jakości części z nich mam spore wątpliwości.



Zastanawia mnie, chociażby Biomutant, który nieźle wypadł na wstępnych pokazach, ale nie przekonał mnie jeszcze na tyle, bym uznał go za pewniak. Podobnie A Way Out, szczególnie po pijackim występie jednego z twórców, a także przez współpracę z EA (ciężko im ufać). Miło byłoby jednak wreszcie dostać coś porządnego z myślą o kooperacji. Wierzę za to w Death Stranding, choć boję się, że pozbawiony bata Kojima za bardzo odpłynie w swoich fantazjach.



Hitami powinny się okazać Cyberpunk 2077, Days Gone, God of War, Red Dead Redemption 2 oraz The Last of Us 2. Jedyne czego się boję w ich przypadku, to tego, że ich premiery ulegną opóźnieniu, albo nawet przesunięciu na kolejny rok. To byłby cios.

Listę najciekawszych gier prezentuje poniżej, stworzyłem ją na podstawie subiektywnego odczucia i pogrupowałem zgodnie z rosnącymi oczekiwaniami.

25. Biomutant
24. Call of Cthulhu
23. Soul Calibur VI
22. A Way Out
21. Beyond Good and Evil 2
20. Spider-Man PS4
19. Frostpunk
18. Dragon Ball: FighterZ
17. Vampyr
16. Yakuza 6: The Song of Life
15. Shenmue III
14. Kingdom Come: Deliverance
13. Ghost of Tsushima
12. Far Cry 5
11. Shadow of the Tomb Raider
10. Shadow of the Colossus Remake
9. Detroit: Become Human
8. Metro Exodus
7. Death Stranding
6. Pillars of Eternity: Deadfire
5. Days Gone
4. Cyberpunk 2077
3. God of War
2. Red Dead Redemption 2
1. The Last of Us 2

Przeczytaj także...