Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!


Podbój postapokaliptycznej Rosji

Recenzja gry Atom RPG
napisał # Krzysiek „Bebop” Kałuziński, 05 lutego 2019
Z żalem patrzę, jak eksploatowany bywa ostatnio motyw postapo, choć jestem jego wielkim fanem. Przykro mi, gdy obserwuję, jak Bethesda niszczy kapitalną markę, depcze jej podwaliny i wypluwa z siebie koszmarnego Fallouta 76, który nie chce się sprzedawać nawet jako dodatek do padów. Nie zachęca mnie także Far Cry: New Dawn, bo nie dość, że jest to kotlet ogrzewany po piątce, to jeszcze w koszmarnie kolorowej oprawie.



Preferuję raczej mroczne wizje zniszczonego świata, coś pokroju powieści „Droga” McCarthyego z domieszką Ucieczki z Nowego Jorku w reżyserii Carpentera. I choć na horyzoncie pojawiły się Metro Exodus czy Dying Light 2, niespodziewane ukojenie znalazłem w... Rosji. Wszystko za sprawą produkcji Atom RPG, która wygląda jak nieślubne dziecko The Fall oraz Van Burena (prototypowego Fallouta 3 sprzed ery Bethesdy).



Autorzy oddali w nasze ręce świat, który został zniszczony w wyniku wojny atomowej rozpoczętej w 1986 roku. My natomiast wcielamy się w członka organizacji wywiadowczej Atom - prawdopodobnie „tych dobrych” - która nasuwa pewne skojarzenia z Bractwem Stali. Zostajemy wysłani z misją zbadania sprawy zaginięcia ekspedycji zmierzającej do tajemniczego Bunkra 317, jednak bardzo szybko na własnej skórze przekonujemy się, jak okrutny jest świat poza bezpiecznymi murami. Zostajemy obrabowani z naszego kałacha oraz całych zapasów i bez grosza przy duszy lądujemy w wiosce Otradnoye.

Szczerze mówiąc, początek jest nudny. Gołymi rękami tłuczemy szczury, naprawiamy pompy wodne czy słuchamy o problemach z bandytami. Brzmi znajomo? Ja myślę. Grze trzeba dać pewien kredyt zaufania, bo z czasem fabuła zaczyna się rozkręcać. Wizyta we wspomnianym bunkrze buduje nam już pewien zalążek ciekawej fabuły, która od tego momentu zaczyna pokazywać swoje mocne strony.



Czasem jest ponuro, czasem zabawnie, a czasem też dziwnie (np. gdy spotykamy zmutowanego klauna...) - widać jednak, że autorzy czują klimat postapo. Początkowo możemy jedynie pomarzyć o broni palnej, a nawet gdy już jakaś wpadnie nam w ręce, to jest to raptem samoróbka lub stary rewolwer, które częściej się zacinają, niż faktycznie strzelają. Poza tym nie bardzo mają czym, bo i amunicja jest drogim rarytasem. Ocaleni żyją w zniszczonych budynkach zabezpieczonych blachą, bandyci odziani w zbroje z opon rzucają się na nas z pałkami, zmutowane zwierzęta ubijają nas dwoma kłapnięciami szczęki. To niebezpieczny świat, w którym nie jest łatwo być altruistą.

Atom RPG pokazuje też, że warto być MacGyverem. Crafting oparty jest na systemie receptur i pozwala nam tworzyć np. kusze, proste pistolety, plecaki czy granaty. Dlatego niegłupim pomysłem jest grzebanie w śmieciach i zabieranie pozornie niepotrzebnych gratów.

System rozwoju postaci został oparty na GURPS, na którym wzorowany był też SPECIAL z Falloutów. Widać to od razu, bo postać definiują takie współczynniki jak Intelekt, Siła czy Zręczność. Wybieramy też szereg perków, przy czym te startowe zawsze mają zalety i wady. Dla przykładu moja obdarzona seksapilem Isolde z łatwością owijała sobie wokół palca mężczyzn (premia do retoryki i handlu), ale nie była przez to ulubienicą własnej płci.



Ciekawiej prezentuje się jednak system dobierania kolejnych perków, które wykupujemy za punkty zdobywane przy wskoczeniu na nowy poziom. Każdy kolejny wybór jest droższy, co sprawia, że początkowy szybki rozwój, z czasem mocno zwalnia. Ciekawe rozwiązanie, które zrywa z tym, co pokazywały Fallouty.

Atom RPG to gra trudna - już sama kreacja postaci przyprawia o zawrót głowy, a im dalej w las, tym gorzej. Walki toczone w turach wymagają skupienia, podróże po mapie często kończą się spotkaniem silniejszej bandy, a dziennik tylko lakonicznie podpowiada, co powinniśmy dalej robić. Kiedy połączymy to z dużą ilością dialogów i brakiem polskiej wersji powstaje nam straszak na część graczy. Szkoda, szczególnie, że grę współtworzyli nasi rodacy.



Przy produkcji od studia Atom Team bawiłem się bardzo dobrze, ale do poziomu Fallout jest jeszcze daleko. Podobny klimat, rozwój postaci czy mapa to nawiązania, które szczerze mnie ucieszyły. Jeśli jednak gra miałaby stanąć jak równy z równym obok Fallout 2, musiałaby się czymś jeszcze wyróżnić. Liczę jednak, że w ewentualnych dodatkach czy kontynuacji, Atom Team pokaże klasę.

Deweloperzy wiedzą, co robią i do realizacji swojej wizji nie wymagają milionów. Potrzebują za to fanów postapo, wiernej społeczności, do której Atom RPG jest skierowany. Więc jeśli nadal wzdychacie nad grami Interplay, to właśnie pojawiła się przed Wami szansa, by jeszcze raz poczuć dawne emocje. Zdecydowanie polecam.

Kup na GOG GOG Kopię gry do recenzji dostarczył GOG.com - jej cyfrowy wydawca. Recenzja napisana w oparciu o wersję na PC.
Gra

Atom RPG

  • Platformy: PC
  • Gatunek: RPG» Fabularna
  • Producenci: Atom Team (główny)
  • Wydawcy: Atom Team
  • Tematy Alternatywna historia, Post-apokalipyczna
  • Perspektywa: Trzecioosobowa (TPP)Widok izometryczny
  • Prezentacja: 3D

Wydania gry

już wydane
18 grudnia 2018 PC
19 grudnia 2018 PC

Wersje językowe

PlatformaPL dubbingPL NapisyAngielska
PC

Plusy

  • klimat smutnego postapo
  • opowieść ciekawie się rozwija
  • zabawa na wiele godzin
  • crafting i elementy survivalowe
  • umiejętne posłużenie się elementami z Fallout 2

Minusy

  • brak polskiej wersji
  • poziom trudności może frustrować
  • pierwsze godziny nie wciągają
  • Sztuczna Inteligencja towarzyszy czasem zawodzi
7 Warta uwagi