Gamedile.pl

#

Postapo jakiego nie znacie

Recenzja gry Horizon Zero Dawn
napisał # Krzysiek „Bebop” Kałuziński, 18 października 2017

Nie tylko nuklearne pustkowia



Kiedy pada słowo „postapo”, w mojej głowie pojawiają się od razu smutne, jałowe ziemie wypalone bronią nuklearną. Widzę ludzi walczących o przetrwanie, powoli odbudowującą się cywilizację. Mam przed oczami szalonych wizjonerów oraz zmutowanych ludzi i zwierzęta. Innymi słowy: Fallout. Tak już zakodował się ten termin w mojej głowie. Co jednak zrobić, gry zespół Guerilla Games całkowicie burzy mi mój ulubiony schemat i… robi to wprost fenomenalnie?

Choć uwielbiam Fallouta to trzeba przyznać, że jego wizja to zbiór motywów obecnie już wyświechtanych. Horizon Zero Dawn stawia tutaj na powiew świeżości oraz wielką tajemnicę. Gra zarzuca nas pytaniami, każe stawiać tezy i nie jest chętna (przynajmniej początkowo), by podsuwać nam podpowiedzi. Nie wiemy więc, dlaczego ludzkość cofnęła się cywilizacyjnie o setki lat ani skąd wzięły się roboty przypominające zwierzęta, których obecność nikogo nie dziwi.

Nie wie tego też nasza główna bohaterka, Aloy. Młoda dziewczyna wychowywała się poza plemieniem, z którego już jako niemowlę została wygnana. Zaopiekował się nią inny Wyrzutek - Rost - który przygotował ją do życia w tzw. Obręczy Matki. Aloy to buntowniczka ciekawa świata. Nie boi się technologii spoczywającej w zakazanych ruinach z przeszłości. Podczas jednego z przypadkowych wypadów do takiego kompleksu, odnajduje ona Fokus. To tajemnicze urządzenie montowane przy uchu posiada wiele przydatnych możliwości, potrafi skanować teren, odtwarzać pradawne nagrania oraz wskazuje słabe strony maszyn. To znacznie ułatwia jej życie, szczególnie, że młoda dziewczyna ma szansę zostać przyjętą do plemienia Nora. Wystarczy, że przejdzie próbę, a stanie się wojowniczką, obrończynią swego ludu. I zostaje nią, z tym, że nie wszystko wygląda tak pięknie. Cały świat ruinie jej w gruzach, gdy nagle znajdzie się celem tajemniczej organizacji i cudem przeżyje atak jej członków.



Ukazana w grze historia stanowi niesamowicie wciągającą kompozycję. To przygoda, którą nie sposób się nie delektować. Mamy tutaj bardzo ciekawy wątek dawnej cywilizacji, po której zostały jedynie zapisy, hologramy i zdewastowane ruiny oraz nieprzyjazne maszyny o nieznanej roli. Walczymy z grupą ślepo podążającą za tajemniczym Hadesem, głosem diabła. Wszystko to w pseudośredniowiecznym świecie, w którym włócznie i armaty funkcjonują obok ciężkich karabinów maszynowych, jakie można przejąć ze zniszczonych robotów. Miejscu, w którym dominują religia oraz polityka. Fabuła stoi na bardzo wysokim poziomie i choć jest nieco przewidywalna, to i tak kilka razy wcisnęła mnie w fotel.

Nie tylko Aloy zasługuje na uwagę



Po premierze gry natrafiłem na wiele komentarzy odnoszących się do Aloy jako słabej, mało wyraźnej bohaterki. Jestem przeciwnego zdania - to postać, którą bardzo szybko polubiłem. Odważna, rezolutna, znacznie przewyższająca swoją erę inteligencją. Ciężko jest jednak bronić innych bohaterów. Rost robi dobre wrażenie, podobnie jak niestroniący od alkoholu Erend czy posiadający ogromną wiedzę, sarkastyczny Sylens. Reszta pojawia się i znika, tyle mogę o nich powiedzieć. Zawodzi także jeden z antagonistów, Helis, który jest tak złowrogi, jak tylko można, acz to za mało. Nie ma siły przebicia.



Niesamowitym bohaterem w Horizon Zero Dawn jest sam świat gry. Zwiedzając go, wiele raz poczułem się podobnie jak podczas zabawy z Wiedźminem. Ziemia autorstwa Guerilla Games ma rozmach, ma TO COŚ. Nieważne czy akurat badałem ruiny, przekradałem się pośród drzew, handlowałem w prymitywnej wiosce Nora, wspinałem po mroźnych klifach, piaskowych kanionach, czy podziwiałem ogromne miasto rządzone przez Króla Słońce - Południk. Za każdym razem gra mnie urzekała. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że kilka razy uderzyło mnie coś porównywalnego z wizytą na cmentarzysku Orków, a jest to dla mnie wciąż wzór budowania mrocznego klimatu.

Machamy włócznią, strzelamy z łuku



Horizon Zero Dawn jest grą przygodową, w której akcja nie gorsza jest wcale od Uncharted 4. Naszą bohaterkę podziwiamy w widoku zza pleców. Aloy jest zwinna, znakomicie się wspina, potrafi chodzić po linach i dobrze się skrada. Gameplay przypomina Śródziemie: Cień Mordoru, choć wykonany jest znacznie porządniej. Przede wszystkim mamy otwarty, różnorodny świat oraz wiele rodzajów zadań do wykonania. Oprócz głównego wątku możemy polować na maszyny dla elitarnej Loży, odkrywać sekrety Kotłów, w których są one produkowane czy oczyszczać tereny opanowane przez ich wyjątkowo niebezpieczne, skażone egzemplarze.



Gra posiada elementy charakterystyczne dla cRPG, choć o pełnoprawnym role play nie ma tu mowy. Dialogi i fabuła są liniowe, w kilku miejscach możemy podjąć inną decyzję, ale takie sytuacje mógłbym policzyć na palcach u jednej ręki. Jest za to rozwój postaci, który obejmuje trzy ścieżki skupione na walce, skradaniu i zbieractwie. Poprzez wydawanie punktów możemy nauczyć Aloy zwracania uwagi wrogów poprzez gwizdanie czy zwiększyć jej zdolność odzyskiwania części ze zezłomowanych robotów. Do tego dochodzi rozbudowany crafting. On odpowiada m.in. za zwiększanie pojemności sakw bohaterki.

Wreszcie mamy ogromny wybór broni. Podstawowa włócznia szybko zyskuje możliwość przeprogramowywania wrogów i przeciągania ich na naszą stronę. Łuk myśliwski to podstawowa broń o uniwersalnym charakterze, odpowiednik bojowy potrafi za to zmieniać status (np. „zatruwać”), a wyborowy sprawdza się przeciwko oddalonym lub latającym maszynom. Oprócz tego są jeszcze potykacze, które mogą wybuchać czy razić prądem każdego, kto w nie wpadnie. Także grzechotnik będący jakby minigunem, masa pułapek stacjonarnych, broń zdobyczna… Arsenał jest naprawdę spory. Dlatego z łatwością można dostosować taktykę do własnych upodobań. Chcesz iść „na Rambo”? Ok. Stawiać pułapki i wabić wrogów? Nie ma problemu.

Na duży plus zasługują maszyny, które stworzone zostały w ciekawy sposób. Jedne służą nam za wierzchowce, z innymi walka to arcytrudny pojedynek nerwów. Bo wyciąganie pojedynczych Czujek, mięsa armatniego maszyn, załatwianie ich po cichu to prosta sprawa. Kiedy jednak przyjdzie nam pobawić się z Gromoszczękiem, ogromnym potworem mającym do swojej dyspozycji wyrzutnie dysków czy karabiny, nie jest lekko. Podobnie ma się sprawa walki z czystym robotem bojowym - Niszczycielem, posyłającym rakiety na prawo i lewo. Jednak każdy z przeciwników ma jakiś słaby punkt, osłabia go np. przegrzanie, a niektóre jego elementy mogą zostać usunięte celnie posłaną strzałą.

Sprawia to, że każda walka jest bardzo satysfakcjonująca i aż ma się ochotę samemu sobie pogratulować sukcesu.

Horyzont





Widoki w Horizonie wyglądają świetnie dzięki bardzo szczegółowej grafice. Wyciąga ona z PS4 Pro wszystko, co najlepsze. Czasem by dobrze się bawić wystarczy po prostu wsiąść na Bieguna, pogalopować przez puszczę i napawać się okolicą. Od lokacji nieco gorzej prezentują się postaci, szczególnie animacje ruchu twarzy mogłyby być bardziej dopracowane. Wysoko poprzeczkę zawiesiła również klimatyczna ścieżka dźwiękowa, która znakomicie łączy się z postapokaliptycznymi sceneriami. Stworzył ją zespół złożony z Jorisa de Man, The Flight, Nielsa van der Leest, Jonathana Williamsa oraz Lucasa van Tol. Soundtrack otrzymał już zresztą prestiżową nagrodę imienia Jerry'ego Goldmistha.

W polskiej wersji podoba mi się sposób, w jaki przetłumaczono nazwy maszyn. Otrzymały one klimatyczne nazwy zgodne z realiami gry. Pseudokrokodyl jest więc tu Kłapakiem i, jak dla mnie, pasuje jak ulał. Nie doczepiam się także do dubbingu. Sporo osób narzekało na jego jakość. Pamiętajcie jednak, że i Wiedźminowi zdarzały się babolki. Aloy brzmi dobrze, podobnie Sylens czy Rost. To mi wystarczy - randomowi NPCe i tak nie zapadli mi w pamięci.

Podsumowanie



Nie oczekiwałem po Horizon Zero Dawn wiele, a okazała się to fantastyczna, bardzo dopracowana gra. Ciężko mi uwierzyć, że tak ciekawe uniwersum będące świetną podwaliną pod przyszłe odsłony wykreowało studio znane ze strzelanek Killzone. Nie umniejszam zespołowi Guerilla Games, jestem raczej pod wrażeniem, iż z takim rezultatem zmienili gatunek. Tytuł polecam wszystkim fanom postapo, ale także entuzjastom serii Uncharted oraz Wiedźmin.

Horizon Zero Dawn może nie zyska miana system sellera, jednak już teraz zaryzykuję stwierdzenie, że to najlepsza gra tego roku. A do końca 2017 jeszcze daleka droga.
Gra

Horizon Zero Dawn

Wydania gry

już wydane
# 28 lutego 2017 PS4
# 01 marca 2017 PS4

Wersje językowe

PlatformaPL dubbingPL NapisyAngielska
PS4

Plusy

  • uniwersum
  • oprawa audiowizualna
  • masa aktywności
  • poziom trudności
  • gra urzeka!

Minusy

  • niekiedy SI wrogów jest bardzo słabe
  • mimika postaci
10 Arcydzieło