Gamedile.pl

#

Tańczący z demonami

Recenzja gry Unavowed
napisał # Krzysiek „Bebop” Kałuziński, 30 września 2018
Wadjet Eye Games to specjaliści od point & clicków, ale tworząc cykl Blackwell bardzo wysoko zawiesili sobie poprzeczkę. W przypadku Unavowed nie zdecydowali się jednak jej przeskoczyć, a raczej wydać na świat coś innego. Kto by pomyślał, że w głowach deweloperów pojawi się akurat mix przygodówki z RPG.



W fabule gry z pewnością odnajdą się fani twórczości Jima Butchera (Akta Dresdena) czy Mike'a Careya (cykl o Felixie Castorze), a także produkcji pokroju serialu Grimm. Mamy tu bowiem wątki detektywistyczne, w których główną rolę odgrywają zjawiska paranormalne. Sam początek historii jest jednak mocno sztampowy. Wcielamy się w bohatera, który przez ostatni rok znajdował się pod wpływem demona, nim został uwolniony przez tytułową organizację. Tak, widzieliśmy i czytaliśmy już o czymś takim. Nie ma szału, wiem. OK, OK, rozumiem!

Swoją siłę fabularną gra pokazuje dopiero z czasem - historia budowana jest powoli. Z braku innych perspektyw dołączamy do Unavowed i zabieramy się za rozwiązywanie kolejnych spraw, które zawsze jakoś łączą się z naszymi ostatnimi przewinieniami. Śledztwa są ciekawe oraz różnorodne, a wątek główny z czasem dostaje kopa, po jakim ciężko się pozbierać. Widać, że scenarzyści z Wadjet Eye Games mają głowy na karkach. Ich praca jest jednym z najlepszych elementów gry.



Drugi stanowią nasi towarzysze - to postacie bardzo przemyślane i ciekawe. Każdy coś od siebie daje grze, stanowi wyjątkową kreację. Dla przykładu Mandana jest pół-dżinem pół-człowiekiem, córką słynnej piratki. Jej cechą specjalną jest nie tylko niezwykła siła czy umiejętności, lecz także alergiczne reagowanie na kłamstwa, co nie raz przydaje się podczas rozmów. Z kolei Eli to były księgowy, który jako mag ognia wcale nie niszczy wszystkiego wokół, za to może odczytać dokumenty, które ktoś spalił na popiół.

Kreacje bohaterów zdecydowanie oceniam na plus, choć chyba nie na wszystkich starczyło czasu lub pomysłów. Spotykana na późniejszym etapie Vicky mało wnosi. Jest policjantką, nieźle dogaduje się z kolegami po fachu i to tyle. Trochę słabo na tle reszty wypada też antagonista, który potrafi zaskoczyć, ale ma za mało polotu.



W Unavowed mamy namiastkę tworzenia bohatera. Wybieramy imię, płeć oraz zawód (aktor, barman i glina). To pierwszy wpływ na fabułę, jaki odczujemy, bo każda profesja ma unikalne kwestie dialogowe i własny punkt startowy. Dalej pojawia się więcej elementów RPG jak np. dobieranie drużyny. Zawsze musi z nami być ktoś z duetu Mandana - Eli, ale drugiego partnera wyznaczamy już sami. Ma to ogromny wpływ na sposoby, jakimi radzimy sobie z zagadkami. Co ważne, z każdej sytuacji możemy wyjść niezależnie od naszej decyzji.

Prosty przykład - tkwimy uwięzieni w schowku. Chwila kombinowania z obwodami elektrycznymi pozwala zmienić ustawienie zraszaczy pożarowych, które zamiast lać wodą, otwierają drzwi. Wystarczy poprosić teraz maga o mały pokaz sił, a droga stanie otworem. Mandana może za to skorzystać ze swojej siły, by wyrwać kratę od wentylacji. Przechodząc grę drugi raz możemy więc zrobić to zupełnie inaczej.

Warto wspomnieć, że tutaj klasycznego łączenia przedmiotów nie uświadczymy. Większość rozwiązań bazuje na wykorzystaniu kompanów, czytaniu zapisków, rozmowach oraz okazjonalnym łamaniu haseł czy kodów. Łamigłówki są do bólu logiczne, więc raczej nie przychodzi nam się nigdzie zaciąć. Rozwiązania nasuwają się same, ale to nie znaczy, że jest łatwo. Nawet gdy już wiemy, co chcemy osiągnąć, przed wprowadzeniem tego w życie musimy pomyśleć.



Na koniec wisienka na torcie, czyli to, jak Unavowed brzmi i wygląda. Tu również autorzy nie mają się czego wstydzić - voice acting przygotowany został na bardzo wysokim poziomie. Mandana, Eli czy Vicky brzmią świetnie, ale najlepiej wypada Logan. Warto się przysłuchać. Aktorzy świetnie wczuli się w postacie i odegrali swoje role perfekcyjnie. Druga sprawa, to grafika. Fani pixel artu mają tu czym nacieszyć oko - lokacje mogą poszczycić się nie tylko kunsztem wykonania, ale i klimatem nie do podrobienia.

Moim guru tworzenia historii i postaci jest Chris Avellone, człowiek, bez którego tak złożone postacie, jak Niezłomny czy Płacząca Matka (oboje Pillars of Eternity) nigdy by nie powstali, podobnie jak Fallouty od Interplay. Po Unavowed widzę jednak, że prowadzona przez Dave'a Gilberta kadra właśnie mocno wkupiła się w moje łaski.

Nowy produkt Wadjet Eye Games mógłby być mocną i trzymającą w napięciu powieścią. Jest jednak grą - i to grą bardzo nietypową. Skok w bok udał się studiu, wrzucenie point & clicka do jednego garnka z RPGiem zadziałało. Cieszy mnie, że autorzy zdecydowali się pobawić konwencją, zamiast odcinać kupony od serii The Blackwell. Zdecydowanie popieram i czekam na więcej.

Kup na GOG GOG Kopię gry do recenzji dostarczył GOG.com - jej cyfrowy wydawca. Recenzja napisana w oparciu o wersję na PC.
Gra

Unavowed

  • Platformy: PC
  • Gatunek: Przygodowa» Point & Click» RPG
  • Producenci: Wadjet Eye Games (główny)
  • Wydawcy: Wadjet Eye Games
  • Tematy Detektywistyczna, Fantasy
  • Perspektywa: Z boku
  • Prezentacja: 2D

Wydania gry

już wydane
# 08 sierpnia 2018 PC

Wersje językowe

PlatformaPL dubbingPL NapisyAngielska
PC

Plusy

  • fabuła
  • grafika
  • voice acting
  • pomysłowy mix RPG i point & click

Minusy

  • główny bohater długo się rozkręca
  • słabo zarysowany antagonista
9 Niemal ideał