Istnieje wiele sposobów na tworzenie gier na telefony komórkowe. Jedni stawiają na wspaniałą oprawę graficzną, inni zaś na innowacyjną rozgrywkę. Pollushot to gra, które po części łączy obie te cechy, oferując i niczego sobie warstwę graficzną i ciekawą, innowacyjną rozgrywkę.
Rozgrywka w grze odbywa się tak właściwie na tłach, czyli światach, które odblokowujemy po zdobyciu określonej liczby punktów. Naszym zadaniem jest utrzymanie się przy życiu jak najdłużej i zestrzeliwanie kolejnych fal przeciwników.
W produkcji wcielamy się, a właściwie kierujemy, prostą procą. Już na początku gra instruuje nas, byśmy złapali lecącą w naszą stronę kulkę, a następnie wystrzelili ją - za pomocą prostego pociągnięcia procy palcem - w kierunku rozmaitych przeciwników. Typów kulek jest kilka - istnieją takie, które wybuchają po kontakcie z wrogiem, jak i takie strzelające trzema pociskami na raz, czy - moje ulubione - przeszywające wrogów, niszczące każdego przeciwnika w linii strzału.

O różnorodności w pewnym stopniu można mówić dyskutując o przeciwnikach. Ich ilość jest wystarczająca, by przyciągnąć nas do ekraniku. Wielką zaletą produkcji jest nie tylko jej grywalność, która niezaprzeczalnie jest wysoka, ale również oprawa dźwiękowa. Co prawda w trakcie rozgrywki odtwarzany jest jedynie jeden utwór - jest on jednak na tyle rytmiczny, że wpada w ucho i po prostu nie męczy.
Pollushot zostało wykonane w mocno arcade'owym stylu. Sprawiło to, iż gra się bez żadnych zobowiązań - kiedy tylko mamy czas, uruchamiamy produkcję i cieszymy się nią, nawet wtedy, gdy mamy na nią tylko moment. W sam raz na krótką podróż tramwajem czy pociągiem. Wciąga, ale nie uzależnia.






