Na pierwszy ogień wytypowany został przeze mnie Rayman Legends – kontynuacja przygód sympatycznego ludzika z dłońmi daleko od tułowia. Francuski oddział Ubisoftu oddał mi w ręce kolejną platformówkę w 2,5D (choć to 0,5 bardzo naciągane) z bogatą paletą postaci, mnóstwem poziomów i „słitaśną” atmosferą.

Panie arbitrze, to było „w piłkę”.
Wbrew pozorom swoją zabawę nie rozpocząłem od właściwej rozgrywki, lecz od minigry – jednej z lepiej wykonanych, muszę powiedzieć. Przywoławszy do rywalizacji mojego brata zakosztowałem niesamowitych emocji związanych ze zdobywaniem kolejnych goli. Tak, tą minigrą była piłka nożna. Śmieszna, cukierkowa i prowizoryczna, aczkolwiek bardzo sympatyczna. Przechodząc już do właściwych poziomów: pierwsze, które zdążyłem ukończyć zaprezentowały bardzo podobny styl do tych z poprzednich części serii. Grafika na pierwszy rzut oka identyczna, umiejętności Raymana – bez zmian. Różniło się tylko otoczenie, które wydaje się utrzymywać ten sam poziom. Nadal jednak poszukiwanie ukrytych klatek, zbieranie lumów i gnanie przed siebie sprawiało mi frajdę. Gdzieś tam wkradała się mała powtarzalność, ale czy będzie ona widoczna i w późniejszych etapach? Przekonamy się.
Pierwsze myśli:
- ten sam schemat rozgrywki
- nowe poziomy
- świetne minigry
- identyczna grafika
Przeczytaj także...
-
Warface - decydujące fazy wersji beta już u drzwi, premiera wkrótce
-
The Lord of the Rings: Helm's Deep trafi do sprzedaży już 28 października
-
Dead Effect - FPS z zombiakami na pierwszym planie już na iOSie
-
Grand Theft Auto V - 20 tysięcy Polaków zamówiło grę przedpremierowo
-
Go Dance - nowa gra taneczna już na iOSie

