Ace of Spades - recenzja gry - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!


Czy to taki as?

Recenzja gry Ace of Spades
napisał # Krzysztof „Bebop” Kałuziński, 14 stycznia 2013

Gdy Minecraft spotyka Team Fortress



Wszystkich graczy, którzy tytuł tej gry skojarzyli z świetną piosenką Motorhead muszę niestety rozczarować. Produkcja ta z muzyką brytyjskiej grupy wspólnego nie ma nic. Skoro już wyjaśniłem tę sprawę, mogę spokojnie przejść do samej gry. Łączy ona w sobie elementy Minecrafta oraz Team Fortress. W teorii mieszanka ta powinna dać graczom szalony tytuł z ciekawą, niesztampową rozgrywką, możliwością kreatywnego budowania umocnień, kreacji świata i wykorzystywania szeregu broni do prowadzenia totalnej demolki. Zamysł był dobry, ale czy twórcom udało się wprowadzić te pomysły w życie? O tym w dalszej części.

Pierwsze wrażenie nie kłamie



Lokacje są rozległe i mają swój urok.


Moje początki z Ace of Spades nie były najprzyjemniejsze. Zaczęło się standardowo od wybrania Quick Match. Poczekałem, aż system przyporządkuje mnie do serwera, wybrałem klasę postaci i kliknąłem start. Moim oczom ukazała się pokaźnych rozmiarów plansza zbudowana z minecraftowych klocków (voxeli) i przyznam, że zrobiła na mnie spore wrażenie. Szybko jednak okazało się, że graczy jest jak na lekarstwo, a ja nie mam nic do roboty prócz wałęsania się po okolicy. Czekałem jednak wytrwale (na planszy było nas trzech), ale w końcu dotarłem do granicy swojej cierpliwości, gdy spadłem na samo dno jednej z wnęk. Uwięziony między blokami, coraz bardziej sfrustrowany, przebijałem się niewielką łopatą na powierzchnię. Trochę mi ta sztuka zajęła i na serwerze zdążyłem zostać sam… Jeszcze kilka razy próbowałem skorzystać z opcji Quick Match, ale za każdym razem kończyło się to tam samo - wciąż lądowałem na pustej planszy i powoli zacząłem dochodzić do wniosku, że coś tu jest nie tak. Wybawieniem okazało się ręczne wyszukiwanie serwerów. Jednak ktoś w to gra! Jak widać opcja Quick Match okazała się być totalną porażką i działa gorzej niż fatalnie. Pierwsze wrażenia nie były dobre, ale zacisnąłem zęby i próbowałem dalej.

Podaj mi ten klocek, proszę!



Mózzzzzg...


Jak na FPSowy multiplayer przystało, w grze występuje kilka trybów zabawy. Pierwszy, z którym przyszło mi się zapoznać nazywał się Multi Hill. W tym trybie dwie drużyny rywalizują o przejęcie terenu, na który później zrzucone zostaną rakiety. Zabawa jakoś średnio przypadła mi do gustu, niespecjalnie różniła się swoimi założeniami od podstawowych trybów w innych tego typu grach. Podobnie było z Diamond Mine, w którym to gracz musi wykopać losowo ulokowany na planszy diament i zanieść go do wskazanego miejsca, aby zdobyć punkty dla drużyny. Oczywiście przeciwny team musi w tym przeszkodzić za wszelką cenę. Znacznie lepiej prezentuje się Demolition. Tutaj rozgrywka toczy się wokół szturmowania bazy wroga i próbach jej całkowitego zniszczenia, przy jednoczesnym bronieniu własnej twierdzy. Oprócz wymiany ognia do głosu dochodzi tu również budowanie umocnień za pomocą voxeli oraz niszczenie terenu. Ten tryb sprawił, że wreszcie mogłem się nieco rozerwać! Podziwiałem planszę, po czym bezlitośnie demolowałem kolejne jej skrawki. Przyznam, że to nawet niezła zabawa! Wystarczy powiedzieć, że zniszczenie podpór umożliwiało nie tylko naruszenie, ale pozbycie się całego budynku. Z przyjemnością przyglądałem się jak upadają drzewa, wieże. Most również nie był w stanie wytrzymać solidnego bombardowania. Ten tryb wynagrodził mi kiepski początek - szkoda tylko, że te, zdawałoby się mocno strategiczne zagrywki, nie mają aż tak wielkiego wpływu na rozgrywkę, jak można by tego po nich oczekiwać. Mimo to jest to dobrze oddany element i stawiam przy tym plusik. Ciekawy jest również tryb Zombie, w którym gracze mierzą się oczywiście z rosnącą hordą truposzy. Zadaniem zawirusowanego jest przeniesienie choroby na wszystkich walczących o przetrwanie. Od razu nasunęło mi się skojarzenie z MicroVolts, gdzie znalazł się podobny tryb. W Ace of Spades jednak zombiaki są łatwiejsze do ubicia, a problemem jest ich ciągły respawn. Sporo się tutaj dzieje, przeżyć nie jest łatwo. Szczególnie, że drużyna umarłych dostaje na radarze sygnały wskazujące, gdzie znajdują się członkowie „żywej” drużyny. Nie ma mowy o campieniu! Nie ma możliwości ukrycia się nawet na drzewach, bo te ulegają pod naporem ciosów. W grze występują także dobrze znane tryby jak Capture the Flag czy Deathmatch, lecz nic nowego w nich nie wymyślono.

Podstawowym zarzutem, jaki kieruję pod adresem Ace of Spades jest chaos panujący na planszach. Drużyny latają po ogromnych lokacjach, nie korzystają z opcji budowania albo robią to strasznie nieudolnie. Ciężko jest mieć jakiekolwiek pretensje do użytkowników, bo gra nie podpowiada ciekawszych rozwiązań, lecz od razu rzuca na głęboką wodę. Niestety w ten sposób sporo traci, bo obdarta zostaje z tego, co miało być jej istotą.

Do wyboru są cztery podstawowe klasy.


W Ace of Spades dostępne są cztery klasy: Commando uzbrojony w minigun lub wyrzutnię rakiet, Marksman (snajperka), Rockeeter (lekki karabinek, jetpack) oraz Miner (strzelba, materiały wybuchowe). Pomimo odmiennego ekwipunku oraz kosmetycznych zmian, nie widziałem większych różnic w grze poszczególnymi profesjami. Powiedziałbym, że wybór klas nie jest zbyt duży, ale i tak większość graczy wciela się w Commando lub Rockettera, więc jest to wystarczająca ilość. Przy okazji dodam również, że brakuje w grze jakiejkolwiek informacji o tym, jakie obrażenia zadaliśmy naszemu wrogowi i dopiero, gdy już uda się przeciwnika rozwalić w drobny mak można być pewnym, że zadało się obrażenia. Mało intuicyjny ten system.

Voxel – dziś jesteś w modzie



Grafika Ace of Spades jaka jest, każdy widzi. Jej ocena zależy od tego, czy ktoś lubi typowo minecraftowe klocki, czy też nie. Ja akurat na ten element nie narzekam. Plansze są duże i ciekawie skonstruowane. Nie wszystkie trzymają równy poziom, ale nie mogę powiedzieć bym był zawiedziony. Efekty wybuchów i totalnej rozwałki też nie wypadają źle, mają swój urok. Ciężej natomiast powiedzieć coś więcej na temat dźwięku, muzyki praktycznie nie uświadczyłem (pomijając menu), a odgłosy wystrzałów czy wybuchów jakoś mocno mi nie zaimponowały. Dochodzi jeszcze problem lagów, które zadziwiająco często zdarzyło mi się uświadczyć. Najczęściej pojawiały się, gdy na ekranie robiło się gorąco i więcej graczy brało udział w walce.

Podaj minigun chłopcze, czas to zakończyć



Tryb Demolition i atak na bazę wroga.


Pisząc o Ace of Spades mam mieszane uczucia. Nie jest to z pewnością żaden hit, ale zagrać można i to nawet nieźle się bawiąc. Sporo tu jednak błędów, niedociągnięć i kiepsko zrealizowanych pomysłów. Tak podstawowa opcja jak Quick Match nie działa poprawnie, a mecze rankingowe nie mają najmniejszego sensu, bo serwery na nich świecą pustkami. Ponadto rozgrywką rządzi chaos nie pozwalający rozwinąć się idei budowania. Liczę, że jakiś update w końcu to naprawi. Mimo wszystko nie gra się źle, ale trzeba się zastanowić, czy w dobie dobrych multiplayerów dostępnych za darmo warto wydawać pieniądze na średniaka.
Gra

Ace of Spades

  • Platformy: PC
  • Gatunek: MMO» Gra akcji
  • Producenci:
  • Wydawcy:
  • Wsparcie dla:

Wydania gry

już wydane
# 12 grudnia 2012 PC

Plusy

  • przemyślane plansze
  • tryby Zombie i Demoliton
  • możliwość totalnej rozwałki terenu

Minusy

  • Quick Match i Ranking Match
  • chaos
  • brak podpowiedzi
  • niewykorzystany potencjał
5 Średnia półka