Cesarstwo zbudowane ogniem i mieczem
Recenzja gry Dynasty Warriors 8: Empires
Tworzenie postaci pełną gębą.
Empires jest samodzielnym dodatkiem do Dynasty Warriors 8. Pozwala graczom na wybranie jednego z kilkudziesięciu (!) bohaterów lub stworzenie własnego alter ego, a następnie poprowadzenie go od zera do bohatera. Zabawę możemy zacząć od razu jako przywódca danej prowincji i dysponując najwyższą władzą wydawań przyjęcia aby zjednać sobie oficerów z całego kraju, a także mobilizować wojsko, wznosić budowle i decydować o planach poszerzania granic poprzez inwazje. Znacznie ciekawiej jest jednak rozpocząć jako nic nieznaczący kmiotek, który musi dopiero udowodnić swoją wartość. W tym celu przekonujemy do siebie innych wolnych bohaterów, z czasem dołączają do nas, pojawia się możliwość stworzenia własnego rodu, wydarcia ziemi od innego władcy, a potem już powolna ekspansja i obrona zdobytych terenów. Brzmi to wszystko bardzo poważnie, w praktyce sprowadza się jednak do przeklikiwania wielu informacji. Polityka nie jest tu bowiem aż tak ważna. Nie oczekujcie też wybitnej fabuły, bo właściwie jej tu nie ma. Gracz sam ją tworzy, walcząc o swoje i mierząc się z innymi władcami. Nie pomaga tutaj też oparcie Dynasty Warriors (baaardzo luźne) na wojnie domowej rozgrywającej się w Chinach między czterema rodami. Cała seria bazuje na popularnej w Azji „Opowieści o Trzech Królestwach”.

Za Hordę!
Kwintesencją rozgrywki jest oczywiście walka. Zdecydowanie najlepiej do zabawy nadaje się pad, klawiatury po prostu nie przystoi tak masakrować. Korzystać dosłownie z jednego przycisku odpowiadającego za standardowy atak możemy poradzić sobie z praktycznie wszystkimi przeciwnikami. Do wyboru mamy kilkadziesiąt rodzajów broni, od ogromnego miecza, przez łuk, kuszę, topory, po... ławkę (!). Nietypowy dobór, muszę przyznać, jednak w walce ta różnorodność się przydaje. Do tego należy dodać również inny dla każdego typu uzbrojenia atak specjalny (tzw. Musou), który możliwy jest od odpalenia po pokonaniu odpowiedniej ilości wrogów. Misje z grubsza opierają się na tym samym, czasem zdobywamy kolejne bazy wrogów, aby zająć główną lub też odwrotnie, bronimy dostępu do naszej. Są walki z dzikimi zwierzętami, a także ciche zabójstwa, czyli pseudo etapy skradankowe, w których musimy dostać się do celu nie alarmując strażników. Walki z hordami wrogów dają sporo frajdy, choć też szybko stają się monotonne. Nie jest to tytuł, który może walczyć o miano najbardziej angażującej gry roku.

Hmmm...
Graficznie jest ubogo, nawet bardzo. Główni bohaterowie prezentują się całkiem nieźle choć ich wrogowie to już tylko banda klonów. Gorzej wypada otoczenie. Lokacje są mało różnorodne, puste, szare... Oglądając je ma się wrażenie, że Dynasty Warriors zatrzymało się pod względem wizualnym na PS3. Nie ma tu czego podziwiać. Po muzyce też spodziewałem się czegoś innego. Zamiast szybkich kawałków wolałbym częściej słyszeć klasyczne azjatyckie dźwięki. To już jednak moje widzimisię :)
Arcydzieło to nie jest, nie pretenduje nawet do tego tytułu. Dynasty Warriors to szybka gierka na rozluźnienie po ciężkim dniu, choć pewnie wielu zarwie przy niej też nocki. Z oczywistych powodów staje się w końcu monotonna, jednak wcześniej zapewni sporo przyjemności.

