FTL: Faster Than Light - recenzja gry - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!


Na koniec świata i jeszcze dalej!

Recenzja gry FTL: Faster Than Light
napisał # Krzysztof „Bebop” Kałuziński, 18 listopada 2013
Większość symulatorów statków kosmicznych przyzwyczaiło nas do akrobacji pośród gwiazd, unikania pocisków, posyłania rakiet. Niekiedy możliwy był także handel i swobodna eksploracja. To jednak FTL jest prawdziwym odzwierciedleniem trzymania statku w garści, symulatorem z jakim jeszcze się nie spotkałem, niesamowicie trudnym i złożonym, maskującym się pod niepozorną oprawą. Niczym w Dark Souls, nie ma tutaj miejsca na pomyłkę, utrata statku jest równoznaczna z końcem gry, opcji „quick load” nie ma.

Wszystko zaczęło się od serwisu Kickstarter, dwóch panów (!) - Justin Ma i Matthew Devis - przedstawiło swój pomysł na grę i spotkało się z niesamowitym odzewem. Ostateczny budżet studia FLT Team znacznie przerósł początkowe oczekiwania i pozostało jedynie czekać na koniec prac. Ja już wiem, że projekt się udał.

They were at the wrong place at the wrong time. Naturally they became heroes



Grę rozpoczynamy jako kapitan niewielkiego statku kosmicznego, któremu powierzono (jakby mogło być inaczej?) arcyważne zadanie przekazania informacji na temat wrogów do Federacji. Pech chciał, iż Rebelia, główni źli, dowiedziała się co zamierza i zadecydowała go powstrzymać nie zważając na środki. Wysyła więc flotę, której zadaniem jest przejęcie kontroli nad kolejnymi sektorami i tropienie biednego gracza. Epickiego rozmachu rodem z Mass Effect tutaj nie uświadczymy, ale fabuła i tak jest jedynie tłem dla tego co w grze najważniejsze, czyli eksploracji i bitew pośród gwiazd. Fani takich seriali jak Star Trek czy Firefly powinni być zachwyceni.

Dobra załoga to podstawa.


Z każdym rozpoczęciem gry galaktyka tworzona jest losowo, podobnie zadania i rozmieszczenie sklepów etc. Questy bywają różne - czasem musimy przyjść komuś z odsieczą, a czasem poprowadzić eskortę lub odzyskać cenny ładunek. Losowe spotkania także potrafią zaskoczyć i choć wybór możliwych podczas nich akcji jest ograniczony do kliknięcia jednej z tekstowych opcji, to i tak ze zniecierpliwieniem czeka się na rezultat. Od nas zależy czy pomożemy piratom, w których kierunku leci asteroida, czy też poczekamy aż zamieni ich statek w złom i spróbujemy go ograbić. Pomożemy kolonistom naprawić wadliwy sprzęt czy też wykorzystamy ich słabość i zaatakujemy? Konsekwencje naszych wyborów są różne, nigdy nie możemy być pewni czy człowiek, którego przyjmujemy na statek to genialny mechanik czy morderca-psychopata. Każda decyzja to ryzyko.

Faster! Faster! Faster would be better!



Przejdźmy jednak do sedna rozgrywki. Gra dzieli się na dwa etapy, a można wręcz rzec, że dwa ekrany. W pierwszym zajmujemy się wytyczaniem kursu i ucieczką przed stale depczącą nam po piętach flotą Rebelii, uniemożliwiającą niestety dokładne zbadanie wszystkich sektorów galaktyki. W drugim toczymy walki, wykonujemy zadania i odwiedzamy sklepy. Bitwy to najważniejszy element FTL, wymagający sprawnej obsługi podsystemów, znajomości mocnych i słabych stron wrogów, odpowiedniej taktyki i dobrej kooperacji załogi. Najważniejszy jest poziom energii naszego statku - to od niego zależy ile osłon czy broni będziemy mogli zasilić. Podstawą jest jednak system podtrzymywania życia, bez niego nasza załoga szybko się udusi. Przydatna jest także stacja medyczna czy silnik umożliwiający ucieczkę. Niejednokrotnie jesteśmy zmuszeni wyłączyć niektóre systemy aby zasilić inne. Podczas każdego z pojedynków dzieje się wiele, dlatego przydaje się opcja aktywnej pauzy pozwalająca na spokojnie zająć się każdym z problemów, jakie dotknęły naszego statku.

Niekiedy możliwe jest uniknięcie walki poprzez spełnienie żądań wroga


Podczas bitwy wystrzeliwujemy rakiety w mechanizm obsługujący tarcze by odsłonić naszego wroga, następnie niszczymy laserami jego uzbrojenie, a jeśli próbuje uciec – silnik. Sami zaś oddelegowujemy załogę do kontroli systemów, napraw lub gaszenia pożaru. Z ogniem w kryzysowych sytuacjach możemy poradzić sobie także otwierając luki i wypuszczając powietrze z zagrożonych sektorów. Bez tlenu pożar szybko znika. Mówiłem już, że to złożona gra?

Rodzaje uzbrojenia są różne - jedne przedmioty pozwalają zupełnie ominąć osłonę lub wyłączyć pewne podzespoły, niektóre ranią głównie załogę. Przydatne okazują się także drony. Mogą atakować wroga, niszczyć nadlatujące rakiety lub wspierać załogę, gdy przeciwnik dokonuje abordażu. Szalenie przydatne. Opcja abordażu może nam sporo napsuć krwi, na szczęście sami także możemy z niej korzystać. Statek ulepszamy w zamian za złom pozostały po bitwach - za tę walutę kupujemy również usprawnienia czy paliwo, a także tak przydatne dodatki jak np. maskowanie.

Have faith, Captain!



Maskowanie to dodatek wart każdych pieniędzy.


Oczywiście żaden statek nie poradzi sobie bez załogi. Początkowo nie jest ona zbyt liczna, ale z czasem dołączają kolejni jej członkowie. Podstawową jednostką są ludzie. Nie należą do ekspertów w żadnej z dziedzin, lecz są także pozbawieni wad. Oprócz nich dostępnych jest pięć innych ras: Engi, Mantis, Rockmen, Slug i Zoltan. Dobrze jest posiadać po jednym przedstawicielu z każdego gatunku, gdyż czyni to załogę bardziej uniwersalną i potężniejszą. Dla przykładu Engi świetnie sprawują się przy naprawach, ale żadni z nich wojownicy, tymczasem Rockmeni dzięki kamiennej skórze są odporni na ogień, co czyni z nich idealnych strażaków, choć ich słaba mobilność uniemożliwia szybką reakcję. Każdy członek załogi rozwija się poprzez praktykę - wszystko zależy więc od tego, czy przydzielimy mu zadanie pilotażu, walki czy kontroli nad osłonami. Utrata takich specjalistów to prawdziwa bolączka, dlatego dbamy o nich i staramy się chronić ich przed ryzykiem śmierci.

You'll never know what's going to happen next... or who you're going to meet



Oprawa jest bardzo prosta, niemniej jednak ma swój urok. Oczy nie męczą się zbyt szybko, choć oglądanie wciąż tych samych elementów, bitw, statków, lokacji może z czasem nudzić. Dźwięk dobrze oddaje klimat science-fiction, komponuje się z tym, co ma miejsce na ekranie. Nie doszukałem się tu żadnych fajerwerków - FTL Team skupiło się na rozwinięciu symulacji kosztem strony technicznej i to widać od razu.

Take me home, Smiley...



Koniec coraz bliżej...


Każde odpalenie FTL to rozpoczęcie zupełnie nowej przygody, a możliwość odblokowania wielu nowych statków, sprawdzenia ich w boju i przetestowania zupełnie innych taktyk pozytywnie działa na i tak wysoką już grywalność. Poziom trudności oraz tematyka mogą wielu z graczy odstraszyć i nie ma się co dziwić, bo ta gra potrafi zajść za skórę. To jednak kolejny z elementów, który zapewne sprawi, że tytuł zostanie w pamięci. Entuzjaści symulatorów oraz gracze lubiący wyzwania powinni znaleźć tu coś dla siebie. Grafika mogłaby stać na nieco wyższym poziomie, pamiętajmy jednak, że projekt mimo sporego zainteresowania, nie miał budżetu pokroju Mass Effecta. Gra warta polecenia.
Gra

FTL: Faster Than Light

  • Platformy: MacPC
  • Gatunek: Strategiczna» Symulator
  • Producenci:
  • Wydawcy:
  • Tematy Science fiction

Wydania gry

już wydane
14 września 2012 MacPC

Plusy

  • świetna symulacja
  • poziom trudności
  • rozbudowana rozgrywka

Minusy

  • grafika
  • przez cały czas obserwujemy tylko dwa ekrany na zmianę
8 Dobra gra