Mars: War Logs - recenzja gry - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!

#

Mars: War Logs

PC360PS3

Na czerwonej planecie

Recenzja gry Mars: War Logs
napisał # Krzysztof „Bebop” Kałuziński, 20 stycznia 2014
Mars nie jest gościnną planetą, co tym razem starają się nam udowodnić spece ze studia Spiders, odpowiedzialni m.in. za Of Orcs and Men w swojej nowej produkcji - Mars: War Logs. Jak się okazuje, żadna to superprodukcja pokroju Mass Effect czy Wiedźmina, ale ewidentnie stara się czerpać z tych serii, sięgać po najlepsze rozwiązania i unikać ich wpadek. Jej premiera obyła się bez szumu i nic w tym dziwnego, bo gra gatunku nie rewolucjonizuje i twórcy nawet nie starają się przekonywać nas, że jest inaczej. Z drugiej strony pozbawiona jest większych niedociągnięć i potrafi zaciekawić. A czym dokładnie? O tym w recenzji.

Witamy w Khorinis... znaczy w Camp 19



Głównym bohaterem gry jest Roy Temperance, tajemniczy mężczyzna przetrzymywany w więzieniu Camp 19. Jego przygoda rozpoczyna się w momencie, w którym w nowym transporcie przybywa młody żołnierz Innocence. Już na początku ratujemy go (kierując właśnie Roy’em) przed bandą napalonych współwięźniów, czego zresztą nie robimy z czystej dobroci serca. To właśnie Innocence ma nam pomóc w ucieczce z więzienia. Na swojej drodze Roy napotyka wiele przeszkód - mierzy się z potworami terroryzującymi mieszkańców Marsa, poznaje problemy mutantów oraz pojedynkuje się z Technomancerami - znawcami technologii i gwałtownymi obrońcami wiedzy, którzy wyglądem i zachowaniem przypominają oficerów Gestapo.

Walka z bossem.


Mars War Logs nie waha się poruszać ciężkich tematów i od razu wiadomo dlaczego pewien typek chciałby położyć swe łapska na świeżo upieczonym więźniu. Strażnicy są nieprzyjaźni, podobnie jak i pozostali ludzie, a sytuacja nie zmienia się nawet po opuszczeniu mamra. Obserwujemy też mutantów – tanią klasę robotniczą, terroryzowaną przez ludzi i traktowaną jak obywateli drugiej kategorii, poszukujemy seryjnego mordercy czy bierzemy udział w walce między mającymi wiele na sumieniu obecnymi rządzącymi a nie do końca świętymi buntownikami. Gra podzielona jest na rozdziały, każdy z nich komentowany jest przez Innocence’a, który zajmuje się spisywaniem dziennika. Jego przemyślenia są subiektywne i dodają klimatu do opowieści. Początkowo fabuła niestety nie powala - z czasem jednak sytuacja nieco się poprawia. Gdyby kilka wątków rozbudowano lub zmodyfikowano, przygoda robiłaby zdecydowanie lepsze wrażenie. Wielu z nich po prostu nie wyjaśniono, a ja lubię poznawać historię i niuanse świata, w którym żyje moja postać. Bardzo zmarnowanym zadaniem wydała mi się podróż do wykopalisk, w których znajdowały się szczątki dawnych budowli mających ogromne znaczenie dla Technomancerów. Niestety nie dane mi było nigdy poznać ich tajemnicy, wielka szkoda.

To co mnie bardzo zaskoczyło, to sklasyfikowanie Mars War Logs jako produkcji zaliczającej się do nurtu cyberpunk. Nie uświadczymy tutaj ani wysoko rozwiniętych technologicznie komputerów, czipów, hakerów czy wszczepów. Atmosfera pasuje znacznie bardziej do postapo . Ludzkie osady wyglądają tutaj jak wielkie śmietniska spowite przez tumany piasku. Dominuje bród, głód, smród, niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem. Najważniejszych surowcem w tym świecie okazuje się być woda, natomiast kilkakrotnie w grze wspomina się o kataklizmie, który doprowadził kolonie na Marsie do obecnego stanu.

Śladami wielkich



Z serii Mass Effect studio Spiders starało się zaczerpnąć możliwość wpłynięcia na rozgrywkę zarówno poprzez podejmowane działania, jak i dzięki odpowiednio pokierowanym rozmowom. Tak wygląda teoria, a jak to działa w praktyce? Nie jest źle, choć szału nie ma. Decydujemy w jaki sposób postąpimy z chorymi zwierzętami strażników, czy skarzemy je na śmierć czy też znajdziemy lekarstwo. Mamy również wpływ na dalszy los mutantów, a także samej kolonii. Brzmi to nieźle, ale tych decyzji wcale nie jest tak wiele, a i sama gra zależnie od nich diametralnie się nie zmienia.

System walki przypomina ten zastosowany w Wiedźminie i opiera się na unikaniu ciosów, blokowaniu i wyprowadzaniu własnych ataków. Taktyka ta jest o tyle ważna, że przez całą grę walczymy znalezioną (bądź skonstruowaną) przez siebie bronią do walki w zwarciu. Niestety o żadnych strzelbach czy karabinach nie mamy nawet co marzyć. Jedyną bronią dystansową jest słaby pistolet na gwoździe, a jego używanie jest raczej opcjonalne, bo trudno nim kogokolwiek wykończyć. Strażnicy co prawda posiadają znacznie lepsze uzbrojenie, ale nie dane nam jest niestety ograbienie ich z niego. Czyni to samą grę znacznie uboższą. Wracając jednak do walki, o ile jeden przeciwnik nie stanowi dla gracza problemu, o tyle ich grupa może już napsuć krwi. Wrogowie używają pałek i karabinów, a czasem przyjdzie nam też zmierzyć się z opancerzonymi stworami, na których ciosy w pysk nie robią wrażenia, a dopiero uderzenie w odsłonięty zadek czyni cuda. Są jeszcze elitarni wojownicy, czyli wspomniani wcześniej Technomancers, którzy używają do walki prądu potrafiąc razić błyskawicami. Walka wymaga szybkich reakcji i nieco taktycznego podejścia.

Poznajcie Technomancera.


Punkty doświadczenia otrzymujemy w klasyczny dla RPGów sposób - wykonujemy zadania i pozbywamy się wrogów. Dzięki awansom możemy pokierować Roya przez trzy ścieżki rozwoju, z czego tylko dwie dostępne są od początku zabawy. Najłatwiej rzec, że to drogi Siły i Sprytu - pierwsza z nich zwiększa siłę ataków oraz uodparnia herosa na ciosy, zaś druga ułatwia skradanie czy korzystanie z apteczek. Trzecia przeznaczona jest dla rozwoju umiejętności Technomancera i dostępna jest, gdy tylko w nasze ręce trafi odpowiedni sprzęt. Od tego momentu również my możemy razić błyskawicami czy otoczyć się ochronną barierą, na krótko chroniącą przed obrażeniami. Aby nie było za łatwo mamy pasek energii i po jego zużyciu musimy nieco odczekać.

Twórcy dołączyli do gry crafting. Z części blachy, starych rurek i zardzewiałych śrubek możemy wyczarować młot, toporek czy maczetę, a także nowe pancerze. Każdy z tych przedmiotów możemy następnie ulepszać dodając nowe cechy, jak zwiększoną siłę ataku czy większą szansę na trafienie krytyczne. Jeżeli dany przedmiot nie jest nam już potrzebny, zawsze można go rozkręcić by odzyskać część materiałów.

A wpadki?



Grafika w grze jest przeciętna, wygląda jakby miała już kilka lat. Modele postaci są proste, a lokacje też nie wyglądają urzekająco. Znacznie gorzej sprawa ma się jednak z dźwiękiem, bo o ile muzyka nie wypada źle, o tyle głosy bohaterów są drętwe i psują zabawę. Brzmią oni bardziej jak filmowi lektorzy niż profesjonalni aktorzy. Ciężko mówić o rozbudowanej interakcji z otoczeniem, gdyż ogranicza się ona do przeszukiwania skrzynek, ciał, otwierania drzwi i wspinaczki na przeszkody. Budżetowość widać gołym okiem.

Tenacity to jedyny kompan, który przypadł mi do gustu.


Tragicznie wypada SI wrogów. Wyznają oni zasadę, iż w kupie siła, więc sami nie korzystają z żadnych taktyk. Strzelcy nie kryją się, żołnierze walczący w zwarciu nie starają się ich osłonić, odciągnąć od nich naszej uwagi. W trakcie zabawy może nam towarzyszyć jeden kompan, ale jego inteligencja pozostawia wiele do życzenia. Sprawia on wrażenie chłopca do bicia, sam nie radzi sobie w walce, a jego jedynym zadaniem wydaje się być odciągnięcie uwagi przeciwników od Roya. Czasem jednak i to mu nie wychodzi… Wspomagająca mnie pani Technomancer potrafiła mi bardziej zaszkodzić swoimi umiejętnościami niż pomóc. Sytuację ratuje nieco Tenacity, który dla mnie wydawał się najbardziej wartościowym towarzyszem.

Pozytywem jest to, że gra płynnie działa na starym sprzęcie - brak tu większych błędów technicznych, tekstury nie przenikają się (a to przypadłość niejednej gry), tytuł nie zawiesza się, nie wywala do pulpitu. Mars War Logs to gra stabilna.

Średnio na jeża



Mars War Logs ma swój urok. To gra ciekawa, nawiązująca do tytułów pokroju Mass Effecta czy Wiedźmina. Nie ma tu mowy o żadnej rewolucji, czy nawet drobnej ewolucji, swoje założenia twórcy zrealizowali jednak w 100%. Gra nie sili się na zajęcie miejsca pośród klasyków RPG. Dialogi w niej są proste i krótkie, walki jest sporo i nie należy ona do najłatwiejszych. Warto zagrać, choć nie należy wymagać od Mars War Logs tego, czego od produkcji robionych za ogromne pieniądze. Studio Spiders pokazuje, że potrafi się rozwijać, a gry tworzone za mniejsze pieniądze mogą przyciągnąć uwagę graczy i przytrzymać ich przy monitorze. Całkiem nieźle się bawiłem.
Gra

Mars: War Logs

  • Platformy: PC360PS3
  • Gatunek: Fabularna» cRPG» Gra akcji» TPP
  • Producenci:
  • Wydawcy:
  • Tematy Post-apokalipyczna, Science fiction

Wydania gry

już wydane
# 26 kwietnia 2013 PC
# 26 lipca 2013 360
# 07 sierpnia 2013 PS3
# 05 grudnia 2013 PC
# 15 maja 2014 PC

Plusy

  • walka
  • rozwój bohatera
  • stopień trudności

Minusy

  • toporność
  • gra aktorska
  • ubogie modele
7 Warta uwagi