Na okładce tej części serii znalazł się grający w drużynie Edmonton Oilers Connor McDavid - najmłodszy kapitan w historii ligi NHL.
Mechanika rozgrywki i nowości
Główne założenia rozgrywki w NHL 18 nie różnią się niczym od tych istniejących w pozostałych odsłonach serii. Oznacza to, że nadal mamy tu do czynienia ze stawiającym na realizm symulatorem gry w hokeja, starającym się jak najdokładniej odzwierciedlić realia tego sportu. Deweloperzy zdecydowali się jednak na wprowadzenie dość dużej ilości pomniejszych zmian, udoskonaleń i nowości.
Jedną z największych „świeżynek” zdecydowanie jest tutaj tryb Threes, który skupia się na walkach 3 na 3. Co ciekawe, nie mamy tu wcale do czynienia z realizmem, a bardziej zręcznościowym podejściem do zabawy. Możemy tu grać albo w tradycyjnym modelu, albo do strzelenia „X” goli, przy czym zmagania możemy toczyć w modelu kampanii, pojedynczych meczów czy też rozgrywek sieciowych.
Jednym z elementów, na które EA położyło w tej grze największy nacisk jest szybkość, zręczność i kreatywność młodych talentów (w tym McDavida - postaci z okładki). Obrońcy mogą teraz w pełni kontrolować kij, również podczas jazdy do tyłu i do przodu, co sprawia, że wachlarz ich zagrań w znacznym stopniu się poszerzył. Dodatkowo przepisany został system podań, zarówno pod kątem graczy, jak i Sztucznej Inteligencji - wcześniej rozumiał on tylko bezpośrednie podania. Teraz można podawać w bardziej strategiczny sposób. Sztuczna Inteligencja dysponuje zresztą wieloma dodatkowymi zagraniami, mającymi uczynić ją jeszcze bardziej wymagającą i realistyczną.
Warstwa techniczna
Pod względem oprawy audowizualnej autorzy nie zdecydowali się na wprowadzenie żadnej większej rewolucji. Nie ma tutaj zatem przesiadki na silnik Frostbite, obecny już od jakiegoś czasu w innych znanych cyklach koncernu (w tym FIFIE). Zaoferowano za to kilka nowych ustawień kamery, mających jeszcze lepiej odzwierciedlać to, co jest ukazywane w telewizji. Dodatkowo udostępniono tu również narzędzie do tworzenia własnej maskotki.
W grze jesteśmy w stanie (po raz kolejny zresztą) posłuchać komentarza Doca Emricka i Eddiego Olczyka, a relacje „z lodu” przeprowadza Ray Ferraro.


