Pierwsze wrażenia - Icewind Dale: Enhanced Edition - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!

Pierwsze wrażenia - Icewind Dale: Enhanced Edition

napisał Krzysztof Kałuziński, 04 listopada 2014 o 00:22| #PC #Pierwsze Wrażenia
Kolejny remake a może coś więcej? Beamdog znów podchodzi do odświeżenia klasyki - czy „jego” Icewind Dale jest wart zakupu? Zapraszam do czytania moich pierwszych wrażeń!

Sam nie wiem co myśleć o studiu Beamdog, które raz za razem serwuje nam stare tytuły wzbogacone o nowocześniejsze udogodnienia i wykonane przez siebie materiały dodatkowe. W pierwszej chwili pomyślałem, że to jedynie pazerny skok na kasę, bo przecież w sieci jest mnóstwo modów, które dawne dzieła Black Isle zmieniają nie do poznania. Z drugiej strony, może jednak jest jakiś sens w tym odświeżaniu tytułów - nie mogę powiedzieć bym bawił się źle przy rozszerzonej edycji sagi Baldur's Gate... Tym razem Beamdog oddało do naszej dyspozycji Icewind Dale: Enhanced Edition. Premiera pierwotnego tytułu miała miejsce w 2000 roku i pozwalała drużynom śmiałków zwiedzić niebezpieczne tereny Doliny Lodowego Wichru znane m.in. z książek R.A. Salvatore'a (twórca znanej fanom postaci Drizzta Do'Urdena).

Nieco dziwnie czuję się pisząc o Icewind Dale w ramach „Pierwszych wrażeń”, bo przecież tę klasyczną grę cRPG znam bardzo dobrze. Beamdog jednak troszkę tutaj namieszało i różnice widać już po krótkim kontakcie z Enhanced Edtition. W założeniu Icewind Dale miał być idealną opcją dla graczy, których bardziej interesowały liczne bitwy niż dialogi rodem z Baldur's Gate. Warstwa fabularna mocno na tym nie ucierpiała, pociągnięty został standardowy wątek początkującej drużyny. Nasi bohaterowie rzuceni zostali (jakżeby inaczej!) w wir wydarzeń, w wyniku których musieli uratować przez zagładą miasto Kuldahar, zmierzyć się z zielonymi pomiotami pokroju orków i goblinów, a także olbrzymami czy upiorami. Okazji do chowania broni, czy choćby jej przecierania nie było zbyt wiele. Taki właśnie był urok Icewind Dale, dużo wartkiej akcji.

Losowe statystyki dla Czarownika okazały się bardzo dobre.


Różnice w Enhanced Edition widać już na etapie tworzenia ekipy. Kreacja została żywcem przeniesiona z Baldur's Gate EE i rozszerzyła tym samym wybór dostępnych profesji bohaterów o ciekawe podklasy pokroju Czarnego Strażnika (taki wredny paladyn) czy Ucznia Smoka (Czarownik zionący ogniem). Poprzednie rozwiązania także pozwalały na stworzenie znakomitej drużyny, lecz rozbudowanie możliwości doboru klas to pierwszy czynnik, który fanów może przekonać do ponownego odpalenia gry.

Do menu został dodany przydatny klawisz szybkiego zapisu - niby niewiele, ale zawsze to pewne ułatwienie. Nowością, której obecność usilnie staram się zrozumieć jest Tryb Przygody, który daje drużynie Nietykalność, czyli nic innego jak God Mode. Wizyta w Grobowcu Kresselacka to zawsze była ciężka przeprawa nawet dla dobrze dobranej drużyny, jeśli nie podchodziło się do starć dobrze przygotowanym. Tym razem przez wrogów przejechałem niczym taran, bo i tak nawet najsilniejszy z nich nie mógł wyrządzić mi krzywdy. Ok, zdaje sobie sprawę, że czasem poziom trudności bywa frustrujący, ale czy takie rozwiązanie nie zabija ducha gry? Icewind Dale, w którym każda bitwa to pestka, w którym nie trzeba poświęcać czasu na odpowiedni dobór czarów i ekwipunku (bo po co?), to już nie ten sam Icewind Dale zapamiętany przeze mnie. Taki urok produkcji, klasyczne gry RPG nie były casualowe. Oczywiście można tę opcję pominąć, grać tradycyjnie, ale niesmak pozostaje. Oczekiwałem, że wznowiona wersja będzie przeznaczona dla wyjadaczy, a ten tani motyw widocznie ma za cel przyciągnięcie graczy nielubiących wyzwań. Nieładnie, Beamdog, nieładnie.

Klasyczne lokacje w wyższej rozdzielczości.


Całkiem niedawno zagrywałem się po raz kolejny w Icewind Dale i przyznam, że miło jest zobaczyć teraz ten tytuł w podrasowanej grafice hulającej na wyższej rozdzielczości. Oprócz tego Beamdog chwali się również rozszerzeniem ogólnej zawartości gry o szereg nowych przedmiotów i zaklęć, a także o zadania, które z wersji z 2000 roku zostały ostatecznie wycięte. Icewind Dale EE zostało wydane w pakiecie z dodatkami Heart of Winter i Trials of Luremaster.

Trochę po polszu, trochę po angliszu...


Szkoda, że ta wersja została okraszona dodatkowymi błędami - głównie rzucają się w oczy te związane z tłumaczeniem. Pomimo wersji całkowicie spolszczonej (z oryginalnym dubbingiem), już przy pierwszym kontakcie zdarzały się różnego rodzaju kwiatki. Moi bohaterowie czasem nagle zaczynali wypowiadać się w ojczystym języku Szekspira, a podobny problem spotykał opisy niektórych zadań w dzienniku czy lokacji na mapie. Mało to profesjonalne, niestety.

Czary wyglądają ciut lepiej.


Pomimo kilku wad pierwsze wrażenia mam jednak pozytywne. W gruncie rzeczy najważniejsze aspekty klasycznego Icewind Dale zostały zachowane. Nowinki grę ulepszają nie psując jej przy tym za bardzo. Pewne błędy są, ale jak na razie tylko takie, które oko można przymknąć. Z opinią o nowej zawartości muszę się jeszcze wstrzymać, bo z zapowiadanymi zadaniami jeszcze nie miałem zbyt dużej styczności. W Baldur's Gate II wyszło im to całkiem nieźle, a wątek z potencjalną towarzyszką Hexxat był bardzo klimatyczny. Oby tej inwencji twórczej było coraz więcej, bo Beamdog do tworzenia własnych zadań ma smykałkę, a i udostępnienie gier na tablety to dobre posunięcie. Na razie daję kredyt zaufania.