Sam Fisher wrócił, po długiej wrzawie medialnej wreszcie sam miałem okazję przekonać się jak prezentuje się najnowsza odsłona serii. Tym razem bohater staje na czele Czwartego Eszelonu i razem z niewielką grupą specjalistów na zlecenie samej pani prezydent staje do walki z terrorystami, którzy planują liczne ataki na Stany Zjednoczone. Do jego dyspozycji oddany został nie tylko najnowocześniejszy sprzęt, który może dźwigać ze sobą podczas zadań, lecz również cud techniki – samolot Paladyn, będący naszą bazą operacyjną pomiędzy misjami.
Rozrywka zawieszona jest pomiędzy starszymi odsłonami a Conviction, dzięki czemu zarówno entuzjaści typowo skradankowego podejścia oraz fani walki i systemu Mark & Execute powinni odnaleźć swój styl gry. Sam porusza się zwinnie, może nawet za zwinnie biorąc pod uwagę jego wiek… Poziom trudności wydaje się też dość niski, przynajmniej w początkowych misjach.

Wnętrze Paladyna, to tutaj zapadają najważniejsze decyzje
Starych wyjadaczy może zrazić zmiana aktora, który podkładał głos Sama, ja akurat w tym aspekcie nie odczułem żadnej różnicy, choć już nazbyt młody wygląd Fishera w ogóle mnie nie przekonuje.
Z gry jestem zadowolony, całkiem przyjemnie spędziłem przy niej czas, choć już teraz widzę, że do mojego ulubionego Chaos Theory daleka droga. Splinter Cell Blacklist broni się jednak i z pewnością zasługuje by dać mu szansę. Chętnie poznam całą historię i różne sposoby przejścia kolejnych etapów, bo możliwości jest sporo.
Pierwsze myśli
- balans między starszymi odsłonami a Conviction
- skradankowi weterani znajdą coś dla siebie
- początkowe misje nie powalają
- odmłodzenie głosu i wyglądu Sama
Przeczytaj także...
-
Podano szczegóły na temat kolejnych postaci w grze Blackguards
-
Escape From Doom - nowy zręcznościowy FPS już w październiku na iOSie
-
Turbo: Super Stunt Squad już na polskich półkach sklepowych
-
Detonacja Deponii przesunięta na 22 października bieżącego roku
-
Pecetowa wersja Lost Planet 3 już za tydzień trafi do Polski

