Pierwsze wrażenia: State of Decay - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!

Pierwsze wrażenia: State of Decay

napisał Krzysztof Kałuziński, 12 listopada 2013 o 20:22| #PC #TeGry
Na State of Decay w wersji pecetowej twórcy kazali nam nieco czekać, dziś wreszcie dzielimy się wrażeniami z zabawy.

State of Decay to sandbox z zombiakami w roli głównych przeciwników. Stajemy na czele niewielkiej grupy ocalałych próbując odnaleźć się w nowych realiach. Na porządku dziennym są starcia z trupami z użyciem pałek, maczet, siekier, broni palnej czy koktajli Mołotowa, bitwy są widowiskowe i bardzo brutalne. Momenty, w których walczymy o przetrwanie zapadają w pamięć i nie są zbytnio oskryptowane, tym bardziej ucieczka z tarapatów przynosi wiele radości. Trupy są szybkie i atakują w grupach, na szczęście postacie całkiem nieźle radzą sobie z parkourem, a i samochody przychodzą w sukurs. Walka to jednak nie wszystko - równie ważna jest eksploracja. Poszukiwanie lekarstw, broni czy jedzenia w opuszczonych budynkach w sąsiedztwie to norma. Konieczne jest także przejmowanie kontroli nad różnymi postaciami, tak by nie męczyć jednej i dać możliwość rozwoju innym.

Ważnym punktem jest rozbudowa bazy. Miejsce jest ograniczone, dlatego warto się zastanowić co będzie najbardziej przydatne i rozejrzeć się za nowymi lokacjami do zasiedlenia. Kuchnia, miejsca do spania, czy wieża strzelnicza to podstawa, ale nie mniej przydatny jest punkt medyczny czy warsztat.

Zgon postaci jest permanentny, w walce trzeba uważać


W każdym momencie gracz ma coś do zrobienia - czy to misje główne posuwające fabułę do przodu, szabrowanie, czy pomoc innym ocalałym. State of Decay nieźle spisuje się jako symulacja życia z zombiakami w sąsiedztwie, czuć tutaj ciągłe zagrożenie, dramatycznych momentów nie brakuje. Szybko wkrada się jednak pewna monotonia, powtarzalność zadań z czasem staje się sporą przeszkodą i motywacja do dalszego grania jest coraz mniejsza. Zdarzają się również nieprzyjemne bugi np. towarzysze, którzy nagle zapominają jak wejść do bazy, przez co wykonanie misje zostanie utrudnione (można ich przepchnąć :P). Niby zabawy to nie uniemożliwia, ale z pewnością ją psuje.

Mimo pewnych błędów chętnie poznam całą historię ocalałych. Póki co State of Decay daje całkiem sporo zabawy.

Pierwsze myśli


  • sandbox z zombie
  • niezły survival
  • permanentny zgon postaci
  • powtarzalność zadań i błędy