„We wszystkich adaptacjach, czy to pierwszej, czy też ostatniej, nigdy nie angażuję się w jej rozwój. Z mojego punktu widzenia książka jest książką, a adaptacja jest adaptacja. Podobnie jak w dyskusji Kiplinga na temat Wschodu i Zachodu: „Wschód to Wschód, a Zachód to Zachód i nigdy się nie spotkają”. Adaptacja i oryginał nigdy nie będą identyczne. Nigdy. Adaptacja musi być wykonana za pomocą osoby, która się na tym zna. To wszystko co mogę powiedzieć, Netflix zawarł ze mną umowę, w której wyraźnie zostało napisane, że ujawnione przeze mnie informacje dotyczące produkcji będą skutkowały surową karą finansową. Ta sytuacja jest dla mnie dobra, bo nie wiem nic i dlatego nie mogę nic powiedzieć.”

Czy w takim razie Netflix zachowa się podobnie, jak CD Projekt RED i pokaże nam swoją wizję pomysłów pisarza? Wydaje się, że podejście autora stało się bardziej liberalne. Wcześniej mocno krytykował trzy części Wiedźmina stworzone przez CD Projekt RED i zarzucał deweloperom „narobienie mu sporo smrodu”. Tym razem nie dał się sprowokować i na pytanie dziennikarza JPN o gry odpowiedział jedynie:
„No cóż, nie gram w gry, ponieważ ich nie lubię lub jestem ich przeciwnikiem. Nie gram, bo nie mam czasu. Jestem pisarzem.”
Raczej nie poznamy więc żadnych szczegółów, póki na ich pokazanie nie zdecyduje się Netflix.





