Teraz jednak borykają się z tym również mniejsze studia - nawet jeśli swój tytuł sprzedają cyfrowo, a pudełko to jedynie specjalna edycja przeznaczona wyłącznie dla największych fanów. Co prawda ESRB pobiera opłatę stosowną do budżetu produkcji, mimo to i ona potrafi być dotkliwa, z czego sprawa doskonale zdaje sobie organizacja.

Mali wydawcy nie kryją z tego powodu swojego niezadowolenia. Rodzime studio Reikon Games na przykład również odbiło się od ESRB. Twórcy dobrze przyjętego Ruinera planowali kolekcjonerską edycję gry. Z powodu nowych zasada musieli ją jednak anulować, bo okazała się po prostu nieopłacalna.





