Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!


Widząc dusze...

Recenzja gry Pillars of Eternity
napisał # Krzysiek „Bebop” Kałuziński, 08 lutego 2017
Jako fan klasycznych RPGów pokroju Falllouta, Baldur's Gate czy Planescape muszę ze wstydem przyznać, że od Pillars of Eternity po prostu się odbiłem. Widzicie, spodziewałem się po prostu zupełnie innej rozgrywki. Okazja do ponownego zmierzenia się z grą Obsidianu nadarzyła się późno, bo dopiero po premierze drugiego dodatku. Oto historia o tym, jak zakochałem się w Pillars of Eternity.

Obsidian snuje historię Widzącego, czyli osoby zdolnej do rozmawiania z duszami, nawet tymi ukrytymi w żywych. Zaczyna się zresztą dość tragicznie, bo od ataku tubylców na karawanę, którą podróżował. Dalej jest tylko mocniej i wizytę w pierwszym mieście, Złoconej Dolinie, przyjąłem z ulgą, choć tylko do momentu ujrzenia drzewa z wisielcami oraz poznania plotek co do natury władcy Raedrika. W krainie dzieje się zatem bardzo źle. Dzieci rodzą się pozbawione dusz, bandyci panoszą się na gościńcu, bogowie objawiają się ludziom, a w tym wszystkim znajduje się protagonista. Przebudził się u niego dar, a wraz z nim poprzednie wcielenia, które postawiły go na drodze bardzo potężnej, żyjącej od wieków siły.



Fabuła bardzo mocno wciąga - to wręcz najlepiej przygotowany element gry. Stworzony przez Obsidian świat zachwyca. To wykreowany od podstaw twór, gotowe podwaliny, które z powodzeniem można wykorzystać do kontynuacji (ta już powstaje), karcianek czy powieści. W Pillars of Eternity zobaczyć można jedynie ułamek uniwersum, wystarczający jednak, by zaciekawić. Spodobał mi się motyw ksenofobicznych Glanfatan, plagi próżnorodnych czy dostępny w dodatkach motyw Białej Marchii. Być może zostanę posądzony o herezję, ale pod tym względem bardziej szanuję POE od ostatniego Wiedźmina. CD Projekt RED wykonało kawał fenomenalnej roboty oddając realia prozy Sapkowskiego, ale Obsidian całość stworzył od podstaw.

Dużym plusem jest także galeria postaci, które mogą dołączyć do drużyny. Bohaterowie są barwni, mają ciekawe charaktery. Z miejsca polubiłem sarkastycznego, choć poczciwego Edera, wulgarnego kapłana Niezłomnego czy moją ulubioną Diablicę z Caroc. Historię duszy umieszczonej w sztucznym ciele znamy już z Planescape: Torment (Vhailor), ale i tutaj twórcom udało się uniknąć powielenia schematów.



Nie należę jednak do osób, które w Pillars of Eternity zakochały się od pierwszego wejrzenia - tak, jak pisałem na początku. Początkowo barierą okazało się stworzenie alter ego. Nie jest trudno wybrać rasę, profesję i rozłożyć współczynniki, dobrać pochodzenie i umiejętności. Żeby jednak wykreować bohatera, który faktycznie poradzi sobie w Eorze potrzeba trochę posiedzieć nad cyferkami albo skorzystać z podpowiedzi dostępnych w Internecie. Mój build wojownika uważałem za eksperymentalny i raczej niełatwy w prowadzeniu. Niską wytrzymałość zrekompensowałem wysoką zręcznością oraz percepcją. Problemy pojawiały się jedynie, gdy bohater został trafiony - to była jednak rzadkość. Mając ogromne premie do celności, szansy na uderzenie krytyczne oraz uniknięcie ciosów. Fani śledzenia nad statystykami będą w niebo wzięci, pozostali mniej.

Utrudnieniem jest także dość chaotyczna walka. Każdy z bohaterów posiada multum umiejętności - specjalne zdolności są też dostępne dzięki magicznym przedmiotom. Nie tak łatwo to od razu pojąć. Bitwy nawet na najniższym poziomie trudności są wymagające. Puszczenie drużyny samopas to pewny krok do porażki, nawet jeśli SI wydaje się „nadążać”. Przydaje się aktywna pauza. Mimo to walka wielu graczy POE może odstraszyć. Ciężko było się przyzwyczaić do braku punktów doświadczenia za potyczki. Te otrzymujemy jedynie za pokonanie silniejszych, unikatowych wrogów lub określonej ilości pospolitych. To jednak uznaję za plus. W POE nie ma grindu, tutaj liczy się opowieść.



Skoro już jesteśmy przy zarzutach to niedosyt czuję też w kwestii posiadania twierdzy. Możemy ją odbudować, przyjmować gości, brać udział w bitwach. W teorii to wiele, w praktyce - jest nudno. Tych aktywności jest stanowczo za mało. Można oczywiście bronić Obsidianu, że przecież w Baldur's Gate II było podobnie, a tutaj dodatkowo w podziemiach znajdują się Bezkresne Ścieżki pełne potworów, tajemnic i wyzwań. W twierdzy Caed Nua nie poczułem się jak władca.

Oprawa graficzna wygląda dobrze, choć nie rzuca na kolana. Animacje nie kłują w oczy, lokacje są ładne, ciekawie skonstruowane, przyciągają wzrok. Prawdziwy kunszt jest jednak w przerywnikach występujących w kluczowych momentach fabuły. Oprócz opisów na pergaminie się także rysunki świetnie komponujące się z resztą. Lokacje są różnorodne - inaczej wygląda Złocona Dolina, stolica Jelenioborza, Zatoka Buntu czy moja ulubiona, siedziba Glanfatan. Muzyka kapitalnie współgra z tym, co dzieje się na ekranie. Motyw przewodni POE (Eora) zapadł mi w pamięć równie dobrze, jak te z Icewind Dale czy Baldur's Gate.



Kickstarter stanowi świetną receptę dla projektantów na brak funduszy, ale też stał się obiektem licznych prześwietleń branży. POE stanowi jego znakomitą wizytówkę. Studio Obsiian ma jednak nie lada doświadczenie - tworzą je ludzie, którzy pracowali nad pierwszymi Falloutami, Neverwinter Nights 2, Star Wars: Knights of the Old Republic czy Fallout: New Vegas. To widać, naprawdę. Jestem wielkim fanem Briana Fargo i kibicuję jego inXile - muszę jednak przyznać, że tym razem Obsidian Fearqusa Urquharta wyprzedziło go. POE w porównaniu do Wasteland 2 jest RPGiem dojrzalszym, bardziej unikalnym i dopracowanym. To dobra rekomendacja, bo przy dziele inXile bawiłem się świetnie. Cieszę się, widząc, że duch dawnych role-playów nie został zapomniany. Jestem pewien, że Pillars of Eternity zapisze się w historii równie mocno, jak dzieła Interplay.

Gorąco polecam i czekam na drugą część.
Gra

Pillars of Eternity

Wydania gry

już wydane
# 26 marca 2015 PC
# 29 sierpnia 2017 PS4XO

Plusy

  • fabuła oraz świat
  • Bezkresne Ścieżki
  • mnogość możliwości
  • wysoka regrywalność

Minusy

  • bogate tworzenie alter ego może graczy przerosnąć
  • momentami walka
9 Niemal ideał