Shadowrun: Dragonfall - recenzja gry - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!
You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near '3 2) ORDER BY temat_odmieniona ASC' at line 2You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near '3 2) ORDER BY temat_odmieniona ASC' at line 2

Gdy cyberpunk i Might & Magic lądują w jednej grze

Recenzja gry Shadowrun: Dragonfall
napisał # Krzysztof „Bebop” Kałuziński, 31 marca 2015
Kickstarterowy Shadowrun Returns bardzo przypadł mi do gustu, mimo to miałem pewne obawy co do dodatku. Podstawka nie była pozbawiona wad, lokacje były klaustrofobiczne, a sama przygoda bardzo liniowa, co czyniło z gry przygodę „na raz”. Z drugiej strony dojrzała, ciekawa fabuła i imponująca kreacja postaci potrafiły przykuć do monitora. Pozostało tylko przekonać się, co niesie ze sobą dodatek.

Tym razem twórcy ze studia Harebrained Schemes zaserwowali nam podróż do Berlina, mocno zakorzenionego w historii papierowego Shadowrun. Porzucamy więc deszczowe Seattle by zwiedzić stolicę Niemiec. Możemy jednak zapomnieć o Oktoberfest i wielkich kufach piwa, już pierwsza misja kończy się fiaskiem. Liderka naszej grupy - Monika - ginie w trudnych do wyjaśnienia okolicznościach, a drużyna ledwie uchodzi z życiem. Początkowo staramy się tylko dowiedzieć co właściwie miało miejsce i kto jest odpowiedzialny za wystawienie ekipy. Jak to zwykle w RPGach bywa, szybko okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i od naszych poczynań zależy los całego Berlina. W dodatku w intrygę zamieszany jest smok, istota w uniwersum Shadowrun niezwykle potężna.

Kiedy ludzi kupa i Hercules...


Fabuła to nadal największy atut speców z Harebrained Schemes - nie jest to już kryminał, a raczej kino akcji, ale wychodzi to grze na plus. Miłym zaskoczeniem jest wprowadzenie stałej drużyny. Nie jesteśmy więc już zdani tylko na okazjonalnych towarzyszy i łasych na kasę najemników (choć wciąż mamy możliwość ich rekrutowania). Bez problemu możemy dotrzeć do finału rozgrywki dzięki ich pomocy. Ja zupełnie zrezygnowałem z opcji zatrudniania najemników - startowa ekipa za bardzo przypadła mi do gustu bym z któregokolwiek z jej członków zrezygnował. Jak mógłbym zresztą nie polubić szamana Dietricha chwalącego się swoim członkostwem w zespole punkowym czy zdolnego, acz nieskromnego deckera Blitza? Za kreację bohaterów znów ukłony dla studia. Realia Shadowrun nie są łatwe do oddania, jednak specyfika tego uniwersum (połączenie magicznych istot, walki na miecze/karabiny, cyberpunku) ponownie została oddana idealnie. Kapitalny klimat czuć niemal w każdej minucie.

Początek przygody.


Niewiele się zmieniło jeśli chodzi o pozostałe elementy. Szkoda, bo wygląda to tak jakby twórcy w ogóle nie wzięli pod uwagę wytykanych poprzedniemu tytułowi wad. Żadnych zmian w grafice, wzorem podstawki nie zostali zatrudnieni żadni aktorzy. Lokacje pozostały ciasne, sprzętu możliwego do zakupy jak na lekarstwo. Miałem też wrażenie, że podejmowane przeze mnie decyzje mają tylko iluzoryczny wpływ na rozwój wypadków. Nawet jeśli wydawało mi się, że wybór jednej z opcji może diametralnie zmienić dalsze losy bohaterów. Tymczasem fabuła biegła dalej swoim torem, niemal niezależnie ode mnie... Liniowości nie udało się wyeliminować. Niewiele też tutaj zadań pobocznych, a jeśli już są to krótkie i nieskomplikowane. Przez to Dragonfall też zostanie sklasyfikowany jako gra „na raz”, przy drugim podejściu niczym nas już raczej nie zaskoczy.

W każdym RPG jest bar.


Walka nadal rozgrywa się w trybie turowym - ukrywamy naszych podopiecznych za osłonami, strzelamy, wysyłamy w bój drony i korzystamy z magii. Poza bataliami wykorzystujemy też zdolności bohaterów nam towarzyszących, wreszcie możemy więc idealnie dobrać skład do zadań. Kiedy braknie nam sił na otwarcie drzwi z pomocą przyjdzie teamowy osiłek, a wszelkie problemy z zabezpieczeniami załatwi decker (Aye, aye, Blitz! Do roboty!).

Z psem nie pogadasz.


Shadowrun: Dragonfall rewolucji nie zrobił, kilka błędów z podstawki naprawił, resztę bezpardonowo powielił. Ograniczenia widać gołym okiem. Z drugiej strony kolejne dziecko Harebrained Schemes potrafi zauroczyć. Do papierowego pierwowzoru jest mu bardzo blisko, budowanie klimatu oceniam na 5+. Oby tylko twórcy wreszcie wzięli sobie do serca krytykę graczy i dodali więcej nieliniowości do kolejnych dzieł. Nie oczekuję tutaj od razu drugiego Skyrima, ale w RPG muszą być dobre questy poboczne, nie samą główną fabułą człowiek żyje. Niech za wzór posłużą tutaj dużo starsze gry, jak Fallout czy Baldur's Gate. Da się to zrobić. Co w takim razie z Dragonfall? Pozycja może nieobowiązkowa, ale z pewnością dająca wiele frajdy.
Gra

Shadowrun: Dragonfall

  • Platformy: PCiOSAND
  • Gatunek: Fabularna» cRPG
  • Producenci:
  • Wydawcy:
  • Wsparcie dla:

Wydania gry

już wydane
# 27 lutego 2014 PC
# 03 grudnia 2014 iOSAND

Plusy

  • fabuła
  • klimat
  • bohaterowie

Minusy

  • powielone błędy z podstawowej wersji gry
7 Warta uwagi