Karabinem i magią!
Recenzja gry Shadowrun ReturnsZa górami, za lasami, w wielkiej metropolii...
Fabuła rozpoczyna się od telefonu dawnego kumpla, dość dramatycznego dodajmy, bo wiadomość otrzymujemy już po jego śmierci. Nasza w tym głowa by dowiedzieć się, kto stoi za zbrodnią i wymierzyć mordercy przyjaciela sprawiedliwość. Przy okazji w grę wchodzi zresztą spore wynagrodzenie. Okazuje się, że w świecie Shadowrun można z powodzeniem umieścić kryminalną intrygę. Szybko dowiadujemy się, że odpowiedzialny za zbrodnię jest tajemniczy sprawca określany mianem Emerald City Reaper, który na swoim koncie ma już sporo zabójstw, a każda z jego ofiar utraciła jakąś część ciała. Jest to o tyle dziwne, iż organy w świecie, w którym cybernetyczne substytuty są codziennością nie są wiele warte… Więcej nie zdradzę - jest to jednak kawał świetnej historii, z którą naprawdę warto się zapoznać.

Oto co ma miejsce, gdy magia styka się z techniką.
Imponuje także sposób w jaki twórcy poradzili sobie z budowaniem klimatu. Nie uświadczymy tu ani świetnych przerywników filmowych czy różnorodnej muzyki, ani nawet głosów postaci. Mimo to dawno nie spotkałem tak ciekawych i przekonujących bohaterów niezależnych. Twórcy oddali ich charakter jedynie za pomocą tego, co mówili i jakich słów dobierali. Dzięki temu wypadli oni nie tyle przekonująco, co wręcz sprawiali wrażenie naprawdę żywych. Poza tym Seattle to miasto pełne niespodzianek - jest tajemnicze morderstwo, strzelaniny, kule ogniste, korporacje, świat sieci – Matrix i rozmowy z duchami… Niestety, zapewne wszystkie atrakcje gracz zdoła odkryć już podczas pierwszego podejścia, góra drugiego. Co prawda gra nieco różni się zależnie od wybranej profesji, lecz większego wpływu na fabułę to nie ma.
...znalazł się bohater, który miał dość odwagi by walczyć ze Złem...
Shadowrun Returns należy do nurtu cRPG, ale momentami bardziej przypomina przygodówkę lub nawet interaktywny film. Zbieramy przedmioty, rozmawiamy z NPCami, wędrujemy po lokacjach. Oczywiście są też walki - miło znów zetknąć się z dobrze skonstruowanym systemem turowym. Starcia przypominają te z XCOM - chowamy się za osłonami, strzelamy lub używamy przedmiotów czy magii. Warto także zainwestować kilka punktów w zdolności hakerskie, dzięki którym zyskamy możliwość wkroczenia do sieci. Matrix daje szansę nie tylko na pozyskanie danych, lecz pozwala również uzyskać przewagę w walce np. poprzez przejęcie działek stacjonarnych i obrócenie ich przeciwko naszym wrogom. Możemy też wykorzystać do tego naszych towarzyszy, ale nie zawsze są z nami i mają mniej możliwości niż nasz bohater. W Shadowrun Returns nie budujemy drużyny jak w np. w Icewind Dale. Tutaj pomagierów najmujemy na konkretną misję - czasem trafi się jakiś NPC, który ma znaczenie dla fabuły i parokrotnie dołączy do ekipy. Warto dobrze zastanowić się nad doborem składu - zawsze przyda się jakiś lekarz, wyborowy strzelec czy wojak walczący w zwarciu, który skupi na sobie uwagę wroga.

Z duchami też pogadasz.
...choć popełniał też wiele błędów...
Podstawowy wątek fabularny zapada w pamięć, czego nie można niestety powiedzieć o misjach pobocznych. Te prezentują się mizernie - twórcy nawet nie podjęli próby ich rozbudowania, efektem czego jest totalny brak wyzwań dla gracza na tym polu. Wynieś, przynieś, pozamiataj, a przecież można było pokusić się o znacznie więcej. Nie zadowala także liniowość, która w grach RPG razi jeszcze mocniej niż w innych produkcjach. Walka także jest nieunikniona, wręcz musimy na nią stawiać, bo nie wszystkich da się przegadać.

Nie najpiękniejszy...
Dwuwymiarowa grafika to relikt przeszłości , ale tutaj wypada bardzo klimatycznie i nie razi oczu. Problem leży jednak gdzie indziej, bo choć lokacje są ciekawe to przy tym tak klaustrofobicznie małe, że nawet niewiele możemy w nich zrobić. Jak już wspominałem, zaoszczędzono także na udźwiękowieniu. Choć ani jedna kwestia nie jest wypowiedziana przez aktorów, to sama warstwa dźwiękowa, choć uboga, brzmi solidnie. Irytujący bywa system zapisu. Każdy save dokonuje się automatycznie przy przejściu do innej lokacji, w związku z czym łatwo jest więc stracić progres.
...to będziemy go dobrze wspominać!
Grając w Shadowrun Returns trudno nie odnieść wrażenia, że projekt udało się zrealizować tylko dzięki sporej nadwyżce zgromadzonych na Kickstarterze funduszy. Gra potrafi się obronić za sprawą wciągającej fabuły oraz kapitalnemu wpasowaniu się w klimat i realia systemu Shadowrun. Mnie historia seryjnego mordercy zupełnie pochłonęła. Dobrym posunięciem było oddanie w ręce graczy kreatora, który umożliwia tworzenie własnych scenariuszy. Już teraz w sieci znaleźć można mody dodające nowe przygody, dzięki czemu znacznie możemy wydłużyć zabawę. Jeśli lubicie RPGi, nie odstrasza Was grafika 2D, śmiało sięgajcie. Shadowrun Returns zasługuje na szansę i ma sporo do zaoferowania.

