Przygoda czeka!
Recenzja gry The Whispered WorldThe Whispered World prezentuje historię uroczego clowna o imieniu Sadwick. Imię zobowiązuje – nie jest on szczęśliwym i wesołym chłopakiem, a raczej zagubionym, szukającym swojego miejsca na świecie cyrkowcem. Rodzina, w szczególności brat, traktuje go jak popychadło: zrób to, zrób tamto – to bardzo frustrujące, o czym zapewne każdy wie. Sytuacja zmienia się, gdy bohatera w snach zaczyna nawiedzać dziwaczna istota, wyglądem przypominająca księżyc. Sadwick postanawia opuścić wędrującą trupę i udać się na poszukiwanie własnego przeznaczenia. Jego rola w istnieniu świata, jak się później okazuje, jest niebagatelna.

Sama historia w grze została opowiedziana w sposób wartki, aczkolwiek odczuwalna jest wielka liniowość. Atutem jest to, iż autorzy postanowili główną rolę w grze przyznać bohaterowi nieszczęśliwemu, niezbyt pewnemu siebie, niezdarnemu. Zrywa to po części z kanonem zaprezentowanym na przestrzeni lat przez inne gry z gatunku przygodowych, w których role pierwszoplanowe grały postaci pewne siebie, świadomie i odważnie brnące przed siebie, by uratować świat czy osiągnąć swój cel. Tak, Sadwick to zupełne ich przeciwieństwo – i może nawet lepiej. Po co w końcu od razu wiedzieć, co w grze jest naszym celem czy też co będziemy robić, aby „uratować świat” lub „wykonać daną misję”?
Gra jest długa, ale nie nużąca. W czasie rozgrywki, do bólu klasycznej i szablonowej, zwiedzamy kolejne lokacje i nawiązujemy kontakt z innymi zamieszkującymi świat postaciami. Przy okazji poszukujemy przedmiotów, które pomogłyby nam w osiągnięciu poznawanych na bieżąco celów i używamy ich w odpowiedni sposób. Zwiedzanie świata gry jest bardzo przyjemne. Głównie ze względu na to, iż postaci są barwne, a oprawa graficzna baśniowa i – po prostu – urocza. Nieco irytujący może okazać się głos głównego bohatera, jednakże nie jest to wada zdecydowanie odpychająca od produkcji. Ba, mnie osobiście to właśnie roztargniony i nieco pesymistyczny głosik przyciągnął do niej, aż później trudno mi było w nim rozstać.
Dialogi, które są nierozłączną częścią całości, są przeprowadzane zazwyczaj w bardzo fajny sposób. Postaci, z którymi rozmawiamy, mają swoją własną osobowość i naturalnie głos, bardzo dobrze dopasowany do tejże właśnie osobowości. Bardzo ciekawie przedstawia się wykorzystanie Spota – najlepszego przyjaciela głównego bohatera. Otóż wraz z naszym postępem w całej rozgrywce odkrywamy nowe postaci naszego przyjaciela. Może to być na przykład postać ognista – wtedy przyda się do podpalania naturalnie – lub postać rozczłonkowana, a więc kilka malutkich Spotów. Ten pomysł odróżnił grę od innych przedstawicielek gatunku, jednocześnie wnosząc wiele ciekawych do rozwiązania zagadek.
Skoro już o zagadkach mowa: właśnie na ich wykonywaniu spędzamy dużą część gry. Różnią się one poziomem trudności, ale cieszy to, iż rzeczywiście są logiczne. A przynajmniej po dłuższym zastanowieniu nasuwa się takie stwierdzenie. Być może już o tym wspomniałem, ale wielkie wrażenie wywarła na mnie również oprawa wizualna produkcji – wspaniałe, ręcznie rysowane tła, bogactwo lokacji oraz postaci w „moim” stylu. Cóż, jak dla mnie coś pięknego. W dodatku to smutna, aczkolwiek wpasowująca się w klimat muzyka. Mmm.
Ogólnie rzecz biorąc fani gier przygodowych na The Whispered World nie powinni się zawieść. Jest to gra jak najbardziej kompletna, zarówno jeżeli chodzi o warstwę fabularną, jak i oprawę czy klimat. Moim zdaniem tytuł jest wart każdego wydanego na niego grosza.


