Gamedile.pl

#

Far Cry 5

PCPS4XO

Niech będzie pochwalony Far Cry piąty

Recenzja gry Far Cry 5
napisał # Paweł „bold” Ryszka, 14 kwietnia 2018
Ameryka. Dla wielu ludzi to Ziemia Obiecana, dla Polaków często marzenie życia, dla jej obywateli coś niemal świętego. Dla studia Ubisoft to z kolei miejsce, w którym osadzona została akcja jego najnowszej produkcji - gry Far Cry 5, kontynuującej popularny cykl. I robiącej to znakomicie.

Mój pierwszy kontakt z serią należał do najmilszych, jakie można byłoby sobie wyobrazić. Jako do niedawna zagorzały pecetowiec z dużą dawką sceptycyzmu podszedłem do konsolowego “Primala” - i zakochałem się. W klimacie, w usytuowaniu akcji, w tej różnorodności. Na tej podstawie wypracowałem sobie ogromną sympatię do serii, bezinteresowną, bo bez oczekiwań. A jednak - oczekiwania tkwiły w podświadomości, a “piątka” ich nie zawiodła. Czym mnie zaskoczyła?

Ojcze nasz, któryś jest w Montanie



(zaskoczyła mnie) Przede wszystkim usytuowaniem akcji. Słysząc o Ameryce wyobrażałem sobie coś sztampowego, utartego przez miliard innych tytułów. Far Cry 5 przeniósł mnie do współczesnego USA w jego alternatywnej wersji - do fikcyjnego hrabstwa Hope County w stanie Montana. Gdybym jednak nie zainteresował się tym, czy ono rzeczywiście istnieje, wcale bym do tego nie doszedł. Wszystko przez ten cholerny autentyzm świata przedstawionego, pozwalający na zanurkowanie w nim - i to bez rurki do oddychania. Zanurkowanie i zatracenie się w nim. Od razu na start otrzymujemy do dyspozycji trzy ogromne terytoria, które możemy przemierzać z równie olbrzymią swobodą.



Fabuła tytułu kręci się wokół kultu, który opanował całe hrabstwo, a którego fanatyczni zwolennicy nie bardzo godzą się z tymi, którzy mają go głęboko w dolnym przedłużeniu pleców. Na czele sekty stoi niejaki Joseph Seed - za dnia megaloman, nocą zaś tyran. Cała historia zmierza do jego obalenia. By jednak móc się go dopuścić, konieczne okazuje się również zapoznanie z jego rodzinką - siostrą Faith oraz braćmi Johnem i Jacobem. Każde z nich zarządza innym obszarem Hope County i obaleniem każdego musimy zająć się osobno.

Sam Joseph jest postacią tak charyzmatyczną, że aż patrzenie na niego napawa lękiem. Intencje może i ma dobre, ale sposób ich egzekwowania i to, w jaki sposób zabija, pierze umysły ludzi i wprowadza ich w obłęd wcale do sympatycznych nie należy. Jacob zajmuje się rekrutowaniem żołnierzy gotowych oddać życie za Projekt Eden, natomiast John “wydobywa” grzechy nowych rekrutów i torturuje ich aż do omdlenia. Faith z kolei pała się produkcją narkotyku zwanego Blissem, który otumania przyjmujących. Taka ekipa barwnych postaci to jednak nie wszystko - Montana obfituje w bohaterów niezależnych, z których każdy ma swoją historię, charakter i… jest na swój sposób pociągający. Aż chciałoby się, żeby fabułę stojącą za każdym z nich rozbudować, rozwinąć.


Bądź wola Twoja





Swoboda i duża dawka oddechu to coś, czym urzekł mnie Far Cry 5. W czasie zabawy zdobywamy punkty oporu, osobno dla każdego z powyższych liderów. To, jak to zrobimy zależy w pełni od nas - najwięcej ich płynie z misji fabularnych, które swoją drogą są bardzo dobrze napisane. Nieco mniej zdobywamy za sprawą zadań pobocznych, a dodatkowe możemy zyskać poprzez losowe eventy, które pojawiają się w czasie zabawy. Czy to będzie ratowanie zakładników, czy też przechwytywanie jadącej z zasobami ciężarówki - nudzić się nie będziemy. W międzyczasie możemy się również poddać aktywnościom dodatkowym, którym często towarzyszą wyzwania - kolejne źródło naszego dochodu. Łowienie ryb, polowanie na zwierzynę - jest tego mnóstwo! Warto wspomnieć jeszcze o tym, że po ocaleniu najemnika możemy dowiedzieć się ciekawych informacji, na przykład na temat nieodkrytego przez nas posterunku kultu czy też miejsca, w którym znajdują się znajdźki. To jeszcze bardziej angażuje nas w akcje ratownicze, dając im miarodajny sens.

Przyjdź królestwo Twoje



Lwią częścią rozgrywki w grze jest eksploracja ogromnego świata. Możemy go przemierzać nie tylko pieszo, choć zdecydowanie sprawia to największą przyjemność. Autorzy oddali nam do dyspozycji również quady, samochody, samoloty, helikoptery i motorówki. Każdy z tych środków lokomocji ma swoje zalety - quad na przykład jest zwrotny i szybki, ale nie daje nam żadnej ochrony przed pociskami. A trzeba zwrócić uwagę na to, że taka by się przydała. Wrogowie w grze są bardzo agresywni, a nawet - niestety - zbyt agresywni. Czasem chciałem po prostu beztrosko pojeździć po okolicy i podziwiać otoczenie. Okazało się to niemożliwe, właśnie ze względu na kultystów. Ale czy fanatycy tak nie mają, że pchają się ze swoją ideologią, niczym świadkowie Jehowy do prywatnych domów?

Ma to swój plus - jest nim widowiskowość i niesamowity dynamizm. Tu zostajemy zaatakowani przez kultystów, tu napada na nas puma czy grizzly, jeszcze gdzieś indziej ostrzeliwuje nas samolot. Jak w filmie akcji! Ale zmierzając w stronę misji może okazać się irytujące, gdy śledzący nas od dawna samolot wreszcie dopnie swego i nas zabije, a cała nasza droga pójdzie na marne. Z gry kompletnie wyrzucono minimapę - ciężko było mi się przerzucić na pokazujący ograniczoną ilość informacji kompas, ale… w końcu do niego przywykłem. Ba, nawet go polubiłem.

Czyż nie jest to typowa Ameryka?


Co robimy w Hope County poza głównymi misjami fabularnymi? Staramy się uprzykrzyć kultowi życie tak skutecznie, jak to możliwe. Podobnie, jak w innych odsłonach serii, istotne okazuje się tutaj być odbijanie posterunków, czyli pilnie strzeżonych miejsc opanowanych przez Bramę Edenu. Możliwe jest ono tylko przez zabicie wszystkich przeciwników, przy czym znacznie rozsądniej jest zrobić to po cichu, aniżeli „na pełnym kurde”. Po pierwsze - da nam to więcej pieniążków. Po drugie - wróg nie wezwie posiłków, a my będziemy mieli znacznie mniej roboty. Poza posterunkami niszczymy również stosy i ołtarze kultu, a często też radzimy sobie z jego innymi działaniami, które czasem pojawiają się na mapie. Słowem - nudy nie ma.

A słowo ciałem się stało



W Far Cry 5 wcielamy się w postać zastępcy szeryfa, przez kolegów nazywanego “Świeżym”. Możemy personalizować jego wygląd, choć rzadko przyjdzie nam podziwiać go w pełnej krasie. Tym, czym jednak gra wzbogaca rozgrywkę jest system rozwoju postaci, obecny już w przypadku wspomnianego przeze mnie Primala. Wraz z wykonywaniem stosunkowo prostych wyzwań otrzymujemy punkty talentu, które wykorzystujemy na zwiększane naszych zdolności. O ile jednak kabura na dodatkową broń czy gratisowy pasek życia mają swoje praktyczne zastosowanie i o ile warto zająć się odblokowaniem dostępu do kotwiczki, o tyle reszta zdolności wydaje się dość nieprzydatna. Oczywiście, opis mówi inaczej - sam jednak zapomniałem o ich istnieniu, przechodząc cały tytuł z zaledwie kilkoma spożytkowanymi punktami talentu. Zdecydowanie powinno się bardziej wykorzystać potencjał rozwoju postaci.

Często przychodzi nam tu walczyć u boku innych.


To wszystko rozszerza się jeszcze bardziej w odświeżonym pomyśle autorów: najemnikach do wynajęcia. Podczas gdy nie jest on nowatorski, bo pojawiał się on wcześniej, teraz umożliwia nam skorzystanie z usług aż dziewięciu różnych postaci, również zwierząt. Jest to świetnie urozmaicenie gameplay’u, zwłaszcza że najemnicy nie zachowują się bezmyślnie. Rozumieją, kiedy chcemy zachować ciszę, ale też kiedy rzucić się nam z obroną. Są też doskonałym sposobem na dokonanie zwiadu (genialna Peaches) czy odszukiwanie znajdziek (Boomers).

Motywem przewodnim gry jest wszechobecna demolka. Tego się zresztą spodziewałem i właśnie to dostałem. Została ona zrealizowana w doskonały sposób - satysfakcjonujące bronie, jeszcze bardziej napawające uśmiechem wybuchy i prawie dający się czuć proch po wystrzale z bazooki. Trup ściela się tu trupem, a my staramy się nie zostać jednym z nich. Tak skutecznie, jak się da.

Veni, vidi, vici





Podsumowując Far Cry’a 5 mogę powiedzieć tylko jedno: piekielnie mnie wciągnął. Nie ma czegoś bardziej miarodajnego, czegoś, co jest lepszą oceną gry niż fakt, że wracałem do niej z niczym niewymuszoną chęcią. Nie ma tu wielu rzeczy, których nie mogliśmy widzieć już wcześniej. Pomysły związane z mechaniką rozgrywki przewinęły się w innych tego typu produkcjach. Ponadto, wszystko co robimy może stać się w końcu wtórne. To wciąż jednak gra różnorodna, zarówno dla osób, które szukają czegoś na dłużej, jak i dla tych potrzebujących rozrywki na godzinkę czy dwie. Zdarza się tutaj, że odbijemy się od błędów autorów czy niedociągnięć, że poirytujemy się przeciwnikami, którzy nie dadzą nam łowić ryb w spokoju. Bywa i tak, że wyłączymy grę we frustracji związanej z koniecznością kolejnego powtarzania misji. Zawsze jednak do niej wrócimy, z tą samą nadzieją. Nadzieją na dobrą rozrywkę. Nadzieją spełnioną.

Ubisoft Kopię gry do recenzji dostarczył Ubisoft Polska - jej wydawca. Recenzja napisana w oparciu o wersję na PS4.
Gra

Far Cry 5

Wydania gry

już wydane
# 27 marca 2018 PCPS4XO
# 27 marca 2018 PCPS4XO

Wersje językowe

PlatformaPL dubbingPL NapisyAngielska
PC
XO
PS4

Plusy

  • piękna oprawa
  • wciąga, jak diabli!
  • charyzmatyczni bohaterowie
  • długie godziny solidnej zabawy

Minusy

  • po dłuższym czasie staje się powtarzalna
  • błędy często uniemożliwiają wykonanie zadania
  • przesadzenie agresywne otoczenie
9 Niemal ideał