Rozgrywka w grze
W Mario Party: Island Tour wcielamy się w jednego z bohaterów z uniwersum Mario (nie tylko samego hydraulika i jego brata, ale również między innymi Księżniczkę, Wario, Yoshiego czy Boo) i gramy w wiele bazujących na zręczności mini-gierek. Jest ich aż osiemdziesiąt i to właśnie ich przechodzenie jest czymś, wokół czego kręci się cała rozgrywka.
Zanim zagramy w jakąkolwiek mini-grę, trafiamy na planszę - przemieszczamy się po niej przy pomocy rzucania sześciościenną kostką. Jest w tym zatem pewien element losowości. To od pola, na jakim się zatrzymamy po rzucie kością zależy bowiem, w jaką mini-grę zagramy. Już na tym etapie zabawy możemy liczyć na wyzwanie - wiele pól nie zawiera w sobie bowiem mini-gry, ale na przykład potwora - zatrzymanie się na nim będzie miało pewny efekt na pozostałe postaci na planszy. Wszystko działa tutaj tak, jak w znanym doskonale Monopoly, gdzie każde pole w jakiś sposób oddziałuje na gracza, który na nim stanie lub też jego przyjaciół.
Jeżeli chodzi o same mini-gry to znajdzie się tutaj coś dla fanów niemal każdego gatunku. Zdarzy się, że zmierzymy się z naszymi rywalami w szalonym wyścigu gokartowym, bądź też zabawimy się w rysowanie. Zagramy też w tenisa czy uproszczoną wersję piłki nożnej, a wszystko to w bardzo humorystycznej, kolorowej atmosferze.
Naturalnie rzecz biorąc tego typu gra towarzyska nie mogła obyć się bez trybu rozgrywki wieloosobowej. Istnieją dwa sposoby rywalizacji z innymi: jeden wykorzystuje technologię StreetPass. Mijając gracza z konsolką dzielimy się naszym „duchem” - i na odwrót, zyskujemy jego fantoma. Teraz grając w mini-gry możemy widzieć, jak nieznajomy sobie w nich radził, widząc jego sylwetkę na ekraniku konsolki.
Drugi tryb wieloosobowy jest bardziej bezpośredni i sprowadza się do gry z przyjaciółmi posiadającymi konsolkę 3DS (przez Internet). Co ciekawe, do trzech naszych znajomych nie musi nawet posiadać samej gry (kartridża), by z nami grać. Jest to tak zwany single-cart multiplayer.

