Wiedźmin 3: Dziki Gon - The Witcher 3: Wild Hunt - recenzja gry - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!

#

Wiedźmin 3: Dziki Gon

PCPS4XOSwitch

Zwieńczenie sagi Wiedźmina

Recenzja gry The Witcher 3: Wild Hunt
napisał # Krzysztof „Bebop” Kałuziński, 03 lipca 2015
Ekipa CD Project Red wyrobiła sobie markę nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Podjęcie się próby przeniesienia stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego uniwersum do świata wirtualnego wymagało ogromnych ambicji i odwagi. Ekranizacja okazała się spektakularną klapą, nie były w stanie uratować jej nawet gwiazdy polskiego kina w postaci Żebrowskiego, Zamachowskiego czy Wolszczak. Iście słowiańska tematyka wcale nie musiała spodobać się zagranicznym graczom. Tak się jednak stało - pierwsza część zebrała pochlebne opinie, a druga imponowała rozmachem i dopracowaniem fabuły. Pozostało tylko pójść dalej. Zaczął się czas oczekiwania na trójkę, która na dobre miała rozwiązać wszystkie wątki - oto i ona!

Fabuła trzeciej części koncentruje się wokół poszukiwań przeznaczonej Geraltowi Ciri oraz jego ukochanej - czarodziejki Yennefer. Wraz z wiedźminem ścigamy się z czasem, bo odnaleźć Jaskółkę próbuje również tytułowy Dziki Gon silnie zainteresowany przedstawicielami Starszej Krwi. Do grona zainteresowanych Ciri dołącza też jej ojciec - cesarz Nilfgardu, Emhyr van Emreis. Geralt przemierza rejony Velen, wolne miasto Novigrad czy mocno inspirowane Skandynawią wyspy Skellige. Podczas przygody może liczyć na wsparcie starych znajomych z poprzednich części: barda Jaskra, krasnoluda Zoltana Chivaya, czarodziejki Triss Merigold, wiedźminów cechu Wilka czy nawet Vernona Roche'a - niegdyś prawej ręki króla Foltesta. Decyzje podjęte w części drugiej mają pewien wpływ na fabułę, nie jest on jednak tak duży jak mogłoby się wydawać. Od tego zależy jednak m.in. los zabójcy królów Letho z Gulety.

Do podziemi zawsze z Kotem!


Wątek główny trzyma wysoki poziom części drugiej - znakomitą decyzją okazało się skupienie historii wokół Ciri i Yennefer. Fani Sapkowskiego dobrze zaznajomieni z serią tylko na to czekali. W dodatku wielokrotnie przyjdzie nam się wcielić w Jaskółkę, zobaczyć fabułę jej oczami. Jak dla mnie bomba!

Główny wątek to nie wszystko, gdyż perfekcyjnie zostały przygotowane również zadania poboczne. Często jesteśmy przez twórców wodzeni za nos - wielokrotnie zdawało mi się, że ich przejrzałem, że trafiłem na jakiegoś wstydliwie prostackiego questa. Zaraz potem jednak okazywało się, że misja przeradzała się w coś dużo bardziej zaskakującego. Jest dramatycznie, czasem zabawnie, zawsze to jednak wysoki poziom. Pomagamy Guślarzowi w odprawieniu Dziadów, ubijamy potwory na zlecenie, by potem z przytroczonym do siodła łbem kreatury paradować na gościńcu, nie brakuje też ostrych popijaw w wiedźmińskim stylu. Mnie najbardziej przypadły do gustu poszukiwania części rynsztunków szkół cechu Kota, Gryfa, Niedźwiedzia, a po DLC również Wilka. Niektóre z odwiedzanych, opuszczonych wiedźmińskich siedliszczy po raz pierwszy od bardzo dawna pozwoliły mi chociaż częściowo poczuć klimat z cmentarzyska orków w Gothicu. Twórcy z godnym podziwu wyczuciem zdołali odnaleźć się w świecie wiedźmina, w całej sadze wykreowali znakomitą historię pełną smaczków. Ciężko się nie uśmiechnąć widząc łowcę nagród Djengo Fretta czy łapiąc do ręki miecz Zerwikaptur.

I łódeczką popływamy...


Porównanie do Skyrima jest dla mnie nieuniknione. To gry zarazem bardzo do siebie podobne, jednocześnie zupełnie różne. Wiedźmin przede wszystkim nie daje aż tak wielkiej swobody jak tytuł Bethesdy, wynika to jednak z narzuconej konwencji. Nie stworzymy tutaj bohatera, nie dołączymy do żadnej gildii, nie pobawimy się prawdziwą magią. Z pewnością jako sandbox jest jednak dziełem, które przejmie palmę pierwszeństwa. W tym momencie największe firmy branży gier będą musiały równać do Wiedźmina. Szkoda tylko, że część trzecia dzieli ze Skyrimem także dużą ilość bugów (w momencie pisania tekstu dostępny jest już patch 1.06), jednak szybkość reakcji CD Project Red na nie sprawia, że Dziki Gon i z tej potyczki wychodzi z tarczą.

Rozmowy to ważny element gry.


Walka w Wiedźminie 3 stanowi rozwinięcie koncepcji z dwójki. Kamera umieszczona jest za plecami Geralta. Standardowy słabszy i silny atak uzupełniony jest o blok, odskok oraz używanie wiedźmińskich znaków, bomb czy nowego gadżetu - kuszy. Rzeźnik z Blaviken siecze aż miło, choć przez całą grę miałem raczej wrażenie, że steruję ponurym kosiarzem niż precyzyjnym szermierzem. Na ludzi i zwykle leśne zwierzaki trzymamy miecz stalowy, na randez-vous z potworami ostrzymy srebrny. Pojedynki, szczególnie na wyższych poziomach, stanowią nie lada wyzwanie. Nie jest to Devil May Cry i choć do Dark Souls również daleko to walka jest przyjemnie wymagająca. Nawet bitwa z pozornie słabą grupą wieśniaków czy utopców może zakończyć się dla nas tragicznie jeśli nie poprowadzimy jej w odpowiedni sposób. To samo tyczy się także bossów, choć z reguły nie maja obstawy, to sami w sobie wymagają sporo uwagi. Nie ważne czy mierzymy się akurat z biesem, wampirem wyższym czy genialnym leszym. Dziko turlamy się więc wokół nich, sieczemy po plecach, używamy znaków, wcześniej ważymy przydatne mikstury i na miecze nakładamy oleje zwiększające efektywność ataków. Kuszę przyjąłem z pogardą, choć okazywała się czasami przydatna, gdy za jej pomocą strącałem z nieba harpie lub pod wodą ubijałem utopce.

Tablice ogłoszeniowe oferują wiele zadań.


Zabawa Ciri to zupełnie inna para kaloszy. Jaskółka nie korzysta z wiedźmińskich znaków - opanowała za to szereg umiejętności dostępnych dla dzieci Starszej Krwi. Zamiast turlać się jak Geralt, bohaterka korzysta z mignięcia nieco podobnego do tego z Dishonored, które pozwala jej błyskawicznie wymknąć się wrogom. Do tego jeszcze dysponuje atakiem specjalnym pozwalającym zadać obrażenia kilku przeciwnikom teleportując się pośród nich.

Nie samym machaniem ostrzami jednak Geralt żyje. Przyjmując zadanie na początku sprawdzamy ślady przy pomocy wiedźmińskich zmysłów bardzo podobnych do trybu detektywa Batmana. Rozmawiamy z świadkami, niekiedy dokonujemy autopsji na ofiarach. Dopiero później przechodzimy do działania. W grze występuje też crafting - sami ważymy mikstury z dostępnych środków. W tworzeniu rynsztunku wspierają nas już jednak kowale. Nie zabrakło także pojedynków na pięści oraz nowości w serii - wyścigów konnych.

W bitwie Geralt czuje się najlepiej.


Oddany w nasze ręce teren jest ogromny. Gdy tylko znudzą nam się wioski, lokalne problemy prostych ludzi, zawsze możemy przenieść się do Novigradu lub na wyspy Skellige. Wolne miasto swoim rozmachem i ogromem zadań przypomina mi bardzo Athkatlę z Baldur's Gate II. Można tam spędzić mnóstwo czasu i ani przez chwilę się nie nudzić. Podróż jest łatwiejsza i przyjemniejsza dzięki wiernej Płotce. Z wierzchowca można walczyć, choć w panice zdarza się mu nas zrzucić z siodła. Koń posiada również ekwipunek, który zwiększa jego podstawowe parametry.

Graficznie jest naprawdę dobrze, szczególnie jeżeli możemy sobie pozwolić na poziom detal wysoki czy nawet „uber”. Przyjemnie wędruje się po mieście, gdy słońce chyli się powoli ku zachodowi czy pędzi konno przez las, kiedy wiatr podczas burzy niemal powala drzewa. W oczy rzucają się jednak klony, bolączka całej sagi. Modele głównych bohaterów wyglądają świetnie, ale już poboczni wciąż się powtarzają, wielka szkoda. Czym byłby jednak Wiedźmin bez znakomitego dubbingu? Rozenek w roli Geralta sprawuje się genialnie, miło też było znowu usłyszeć Zbrojewicza, Kopczyńskiego czy Dedeka. Kuleją tylko niektóre kwestie kobiece i niestety, bodaj wszystkie dziecięce. Te ostatnie brzmią zupełnie bez przekonania.

Widoki prezentują się świetnie.


Na koniec jeszcze warstwa audio. Kiedy przed premierą dużo mówiło się o zespole Pervical, dla mnie jakoś nie był to porywający temat. Spodziewałem się, że soundtrack będzie dobry, ale z pewnością nie oczekiwałem, że współpraca przyniesie CD Project Red tak świetny efekt.

Są momenty, gdy Wiesiek wkurza mnie niemiłosiernie, coś się zatnie, wywali do pulpitu, czasem w przedziwny sposób łeb Płotki utknie w ziemi podczas gdy zad radośnie wystawi się na wiatr. Odpoczywam wtedy trochę od Geralta myśląc, że tym razem będzie to już dłuższa przerwa. Potem jednak włączam Dziki Gon „na chwilkę” i ginę w tym świecie na wiele godzin. Przygoda wciąga od początku do końca, nieważne, co akurat robimy. Czy szukamy schematów wiedźmińskiego rynsztunku, bierzemy udział w sztuce teatralnej czy też po raz kolejny ratujemy Jaska z opresji. Wciąż wydawane są też darmowe DLC z nową zawartością. Ekipa CD Project Red wytyczyła właśnie nowe ścieżki dla gigantów branży gier. Z pewnością mamy powody do dumy, a po zamknięciu historii Geralta pozostaje nam jedynie czekać na kolejne dzieło studia - Cyberpunk.
Gra

The Witcher 3: Wild Hunt

  • Platformy: PCPS4XOSwitch
  • Inne nazwy: Polska Wiedźmin 3: Dziki Gon# Zaklínač 3: Divoký hon
  • Gatunek: Fabularna» cRPG» TPP
  • Producenci: CD Projekt RED (główny)
  • Wydawcy: # CD Projekt RED# CD Projekt RED
  • Tematy Fantasy
  • Perspektywa: Trzecioosobowa (TPP)
  • Prezentacja: 3D

Wydania gry

już wydane
# 19 maja 2015 PCPS4XO
# 19 maja 2015 PCPS4XO
15 października 2019 Switch

Plusy

  • fabuła
  • klimat i świat
  • warstwa audiowizualna
  • multum zadań
  • smaczki

Minusy

  • bugi, bugi, bugi
9 Niemal ideał