Zaskakująco dobrze, choć pierwsze kroki z przenośnym Wiedźminem 3 do łatwych nie należały. Na małym ekranie początkowo ciężko było mi ogarnąć HUD, chociaż po przegraniu dziesiątek godzin w pecetową wersję - znałem go doskonale. Miałem trudności z mapą i ekwipunkiem. Przy rozdzielczości 540p wszystko wygląda... inaczej. Bardziej minimalistycznie.
Można jednak do tego przywyknąć, podobnie jak do rozmazanej grafiki i obniżonych detali. Zdecydowanie lepiej prezentuje się ona w trybie handheldu niż na dużym ekranie, gdzie wszystkie bolączki widać gołym okiem (to potrafi odstraszyć). Tutaj jednak pojawia się inny problem. W trybie przenośnym dłuższe obcowanie z Wiedźminem 3 potrafi mocno zmęczyć wzrok, szczególnie gdy w grze jest noc, albo po wejściu do jaskini. Wtedy nie pomagał nawet eliksir Kot - musiałem posiłkować się maksymalnym rozjaśnianiem ekranu.

Sama gra jest także niesamowicie bateriożerna. W The Legend of Zelda: Breath of the Wild bez ładowania można było grać ok. 3,5 - 4 godzin, tutaj jest to niemożliwe. Już po dwóch godzinach Switch przypominał mi o niskim poziomie naładowania. Jest to jednak zrozumiałe, kiedy spojrzymy na mnogość detali (nawet po takim ich skompresowaniu), wielki świat oraz efektowne walki. I tak jestem pod wrażeniem, że konsolka jest w stanie sobie z tym poradzić. Co prawda zdarzają się jej przycięcia w filmikach oraz animacjach, ale na dłuższą metę to nie przeszkadza. To problemy, które są zauważalne, jednak nie psują zabawy.

Szacunek należy się odpowiedzialnej za port firmie Saber Interative, która dobrze wywiązała się ze swojego zadania. Zmieszczenie tak wielkiej przygody na małej karcie wydawało się niemożliwe. Stało się jednak faktem i myślę, że Switcher śmiało może rywalizować z Breath of the Wild, a już na pewno wyprzedza Skyrima. Ach! Ważna kwestia. Autorzy wprowadzili do gry opcjonalne sterowanie, które bazuje na domowych konsolach. Jeśli więc gościliście Geralta na swoim PS4, to poczujecie się jak w domu.
Nie będę tu rozprawiał o fabule, bo po tylu latach wałkowania tematu w sieci znajdziecie na jej temat mnóstwo informacji. Sam zachęcam zresztą do zapoznania się z naszymi poprzednimi recenzjami podstawki i dodatków. Znakomita atmosfera, świetna historia i postacie - to wszystko nadal urzeka.

Jak sami widzicie, Wiedźmin 3 na Switcha nie jest idealny. Ma swoje bolączki, podobnie jak wcześniej wersje na PC oraz PS4 i Xbox One. Najważniejsze jest jednak to, że projekt się udał. Nie ma tu dużych błędów, które mogłyby zepsuć przyjemność płynącą z gry. A ta jest ogromna. To nadal jedna z najlepszych produkcji RPG dostępnych na rynku i jestem skłonny bronić tezy, że Switcher nie jest napadem na portfele kolejnej grupy graczy, ale ukłonem w ich stronę. Zgadza się to z polityką CD Projekt RED, które nie wyróżnia żadnych społeczności, nie przygotowuje specjalnych dodatków tylko dla wybranych osób. Wiesiek jest dobrem wspólnym, więc jeśli na jakiejś konsoli ta gra może zadziałać, nie widzę przeciwwskazań do stworzenia portu.
Kopię gry do recenzji dostarczyło CDP - jej wydawca. Dziękujemy!
Przeczytaj także...
-
X019 - wszystkie wiadomości i zwiastuny z konferencji Inside Xbox
-
Nowy materiał z Diablo IV pokazuje walkę z bossem
-
Remastery Commandos 2 i Praetorians zadebiutują w styczniu 2020 roku
-
Gra Vampire: The Masquerade - Coteries of New York zapowiedziana na PS4 i Xbox One
-
Pecetowy Death Stranding zadebiutuje na Steamie i w Epic Games Store

