Digital Dragons 2019 - relacja - gry, minigry, opisy gier, darmowe gry, solucje do gier, poradniki do gier
Zacznij pisać nazwę gry / firmy w dowolnym języku, a podpowiemy Ci resztę!

Digital Dragons 2019 - relacja

Nie tylko niesamowicie ciekawe wydarzenie, ale i niezmiernie ważne dla Polaków tworzących gry.
napisał Krzysztof Kałuziński, 29 maja 2019 o 17:43|
Jeszcze nie zdążyliśmy odetchnąć po wypadzie na Pixel Heaven, a już przyszło nam cieszyć się kolejnym wydarzeniem. I to nie byle jakim, bo Digital Dragons, które na dwa dni zamieniło Kraków w Mekkę polskiego game-devu. Konferencja odbywała się w Centrum Kongresowym ICE i o jej randze niech świadczy fakt, że organizatorzy zdecydowali się zająć cały obiekt.



Tegoroczna, ósma już edycja Cyfrowych Smoków pod każdym względem przygotowana była znakomicie. Na uczestników czekały nie tylko prelekcje czy stoiska z niezależnymi grami, ale też strefy komfortu z ogromnymi workowymi fotelami (a nawet przywiezionymi przez Techland piłkarzykami), było gdzie się napić, gdzie zjeść i gdzie popracować.



Digital Dragons uświetnili znamienici goście, których posłuchać można było podczas prelekcji. Wśród nich znaleźli się Tina Nawrocki (MDHR - Cuphead), Josh Sawyer (Obsidian Entertainment), Steven Thornton (Sperasoft), czy Bastian Thun (Ubisoft Blue Byte). Polską scenę game-devu reprezentowali m.in. Artur Reterski i Piotr Leszczyński z Vile Monarch (opowiadali o Weedcraft Inc.), Michał Radwan i Konrad Kucharski z Techlandu (Dying Light 2), Radosław Ratusznik z One More Level (God's Trigger) i wielu innych.



Nie sposób opowiedzieć o wszystkim, co dane nam było zobaczyć czy ograć, bo tekst rozrósłby się do ogromnych rozmiarów i zapewne by Was zanudził. Dlatego skupimy się tutaj na stoiskach, które naszą uwagę przykuły na najdłużej.

Zaczęło się od spotkania z Michałem Azarewiczem i innymi członkami Mass Creation w strefie Indie Showcase. Przyznam, że do tej pory niczego nie wiedzieliśmy o grze Shing! (Wy zapewne również, bo w sieci informacji brak), ale teraz chcielibyśmy wiedzieć wszystko.

Shing!


Produkcja okazała się dynamicznym slasherem rodem z automatów, w którym we dwóch wcieliliśmy się w ninja podobnych fighterów i stawiliśmy czoła hordzie przeciwników. I tu pojawia się pierwsza ciekawostka - praktycznie wszystkie ataki w Shing! wykonywaliśmy za pomocą prawej gałki pada. Początkowo nie byliśmy do tego przekonani, ale szybko okazało się, że to strzał w dziesiątkę.

Nie mieliśmy żadnych problemów z konstruowaniem efektownych kombosów, animacje ruchów bardzo przypadły nam do gustu. Nasi wojownicy płynnie przechodzili do kolejnych ataków, kręcili młynki mieczami, wybijali przeciwników w powietrze i niczym w Sekiro odbijali ataki.

Ze spotkania, które miało trwać 30 minut, zrobiła się godzina, a my dwukrotnie przerobiliśmy demo. W Shing! grać będzie można w 4 graczy na jednym ekranie lub po sieci, a produkcja ma wyjść na PS4, Xbox One, Switch oraz PC (na blaszakach pogramy padem lub klawiaturą i myszką).

Brassheart


Następnie ponownie mieliśmy przyjemność zagłębić się w świat przygodówki Brassheart znanej nam z Pixel Heaven. Miłosz Szczygielski oraz Tomasz Bar z Hexy Studio zapewnili nas, że tytuł jest już bliski ukończenia. Docelowo tworzony jest z myślą o PC, ale autorzy bardzo chętnie przenieśliby się także na Switch, choć tu problemem może okazać się skalowanie. Na małym ekranie szukanie przedmiotów może być utrudnione, co z kolei zapewne zamknie Brassheart drogę na telefony.

Z Pawłem Leśniakiem - CEO Layopi Games - mieliśmy okazję porozmawiać o trudach napotkanych podczas prób przeniesienia fabuły książki „Równowaga” do Devil's Hunt. Nim prace nad grą ruszyły pełną parą trzeba było podziękować kilku grupom deweloperów, które nie zdały egzaminu. CEO jest jednak zadowolony z obecnych postępów, jako autor oryginału sam zadbał o przygotowanie scenariusza, więc zespół deweloperski miał ułatwione zadanie.

Devil's Hunt


Co ciekawe, Devil's Hunt rozwija wątki znane z powieści, wprowadza dodatkowe misje poboczne. Paweł Leśniak jest pewny ich jakości i jak sam nam powiedział, żałuje, że nie pojawiły się one w książce. Pod względem gameplayowym tytuł skojarzył nam się z serią Batman od Rocksteady, ale też pozycjami takimi jak X-Men Origins: Wolverine czy God of War. Devil's Hunt może pochwalić się współpracą z dużym wydawcą rodem z Moskwy - 1C.

Naszą uwagę przykuł także Project Dawnfall, który wygląda jak próba zrobienia FPSa z Hotline Miami. Grę cechuje pixelowa grafika, bardzo dobrze przygotowany soundtrack oraz dość wysoki poziom trudności. Kluczem do sukcesu w Project Dawnfall jest częste zażywanie narkotyków, które mogą np. spowalniać czas i ułatwiać rozgrywkę. Wszystko ma jednak swoje konsekwencje, które mogą się objawić chociażby w postaci halucynacji. Autorzy zapewnili nas, że tytuł jest bardzo złożony i ma do zaoferowania nieliniową rozgrywkę.

Gra jest już dostępna na Steamie we Wczesnym Dostępie. Zapewne wkrótce podzielimy się dodatkowymi wrażeniami, bo przy Project Dawnfall zamierzamy spędzić jeszcze nieco czasu.

Strefa sponsorów wydarzenia nie przyciągnęła aż takiej rzeszy ludzi, jak Indie Showcase, ale ominięcie jej byłoby sporym błędem. Nie tylko ze względu na obecność stoisk Techlandu, Ubisoft Blue Byte czy 11 bit studios.



Nasze głowy zajął bowiem duet Jan Zając i Chris Thompson z Donkey Crew. Panowie opowiedzieli nam więcej o Last Oasis - grze survival MMO szykującej się obecnie do wejścia w program Wczesnego Dostępu na Steamie, a już dostępne w wersji beta, zamkniętej dla ogółu, przeznaczonej wyłącznie dla wybranych użytkowników.

Warto zaznaczyć, że autorzy bardzo chętnie słuchają głosu fanów. Mowa tu zresztą nie tylko o Steamie, ale też Discordzie, gdzie Last Oasis cieszy się sporym powodzeniem. Na tym ostatnim można zresztą dołączyć do testów - pod warunkiem rzeczywistego zaangażowania w proces budowania społeczności.



Dla fanów survivali oraz klimatu postapo jest to zdecydowanie pozycja godna uwagi - warto mieć też zresztą oko na samo Donkey Crew.

Sporo czasu zajęliśmy Denisowi Roszczykowi z Artifex Mundi. Obok stoiska firmy nie mogliśmy zresztą przejść obojętnie, bo obecne na nim futra i tarcze oraz ciekawy artwork od razu rzucały się w oczy.

Tu posłuchaliśmy nieco o dalszych planach Artifex Mundi, które co prawda nie rezygnuje z wydawania pozycji z gatunku HOPA, ale też odważnie zamierza zbadać nowe tereny. Kiedy pytaliśmy Denisa o artwork przedstawiający wojownika rodem z nordyckich opowieści, ten nabierał wody w usta. Wiemy jednak, że owa grafika przedstawiała widowiskowy, pierwszoosobowy rogue-like o dużym budżecie.



Dowiedzieliśmy się też, że firma jest obecnie podzielona na dwa oddziały, które pracują niezależnie. I to właśnie to ostatnie słowo wydaje się być kluczowe w polityce firmy. Artifex nie wiąże się póki co z wydawcami, ani z serwisami pokroju Kickstartera, dzięki czemu może zachować w pełni autonomiczne podejście do każdego ze swoich tytułów.

Jedynym, co zasmuciło nas przy stoisku Artifexu jest stwierdzenie, że studio nie planuje na razie point & clicków. Irony Curtain: From Matryoshka with Love będzie ostatnią pozycją z tego gatunku w portfolio firmy. Oby okazało się to chwilowe, bo zespół ma dryg do tworzenia pięknych scenerii.



Na tym kończymy naszą relację z Digital Dragons 2019, wydarzenia, które zdecydowanie zapadnie nam w pamięć. Było to wspaniałe święto dla fanów gier - i to nie tylko Made in Poland. W Krakowie bardzo często słyszeliśmy od autorów, że tworzą gry, w które sami chcieliby zagrać. I choć razem śmialiśmy się z tego wyświechtanego sloganu, to ciężko się z nim nie zgodzić. Oto spotkaliśmy ludzi, którzy mają pomysł, wierzą w niego i są zdeterminowani, by go zrealizować. Cieszymy się, że to właśnie oni tworzą rodzimy game-dev.

Jeśli jeszcze nie czytaliście o nagrodach przyznawanych na Digital Dragons, to link macie tutaj.